{"id":55441,"date":"2026-10-31T19:51:17","date_gmt":"2026-10-31T19:51:17","guid":{"rendered":"https:\/\/www.donbosco.press\/?p=55441"},"modified":"2026-10-31T19:51:44","modified_gmt":"2026-10-31T19:51:44","slug":"podroz-do-miasta-ognia-1868","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/bez-kategorii\/podroz-do-miasta-ognia-1868\/","title":{"rendered":"Podr\u00f3\u017c do miasta ognia (1868)"},"content":{"rendered":"<p><em><i>Podr\u00f3\u017c do miasta ognia to jeden z najs\u0142ynniejszych \u201esn\u00f3w\u201d \u015bw. Jana Bosko, opowiedziany jego ch\u0142opcom 3 maja 1868 roku. W tej dramatycznej wizji wychowawca, w towarzystwie tajemniczego \u201ecz\u0142owieka w czapce\u201d, przemierza opustosza\u0142y krajobraz a\u017c do bastion\u00f3w piek\u0142a, gdzie widzi znanych sobie m\u0142odych ludzi wpadaj\u0105cych w niewidzialne sid\u0142a i wieczne p\u0142omienie. Ka\u017cdy epizod ma symboliczne znaczenie moralne: nici reprezentuj\u0105 ludzki szacunek, no\u017ce modlitw\u0119, a spi\u017cowe bramy konsekwencje grzechu. Ksi\u0105dz Bosko przekszta\u0142ci\u0142 l\u0119k ze snu w katechez\u0119, przestrzegaj\u0105c swoich uczni\u00f3w przed niepos\u0142usze\u0144stwem, nieczysto\u015bci\u0105, chciwo\u015bci\u0105 i lenistwem, a jako drogi zbawienia wskaza\u0142 sakramenty, nabo\u017ce\u0144stwo maryjne i pos\u0142usze\u0144stwo. Opowie\u015b\u0107 pozostaje niezr\u00f3wnanym dokumentem jego gorliwo\u015bci duszpasterskiej i \u017carliwej mi\u0142o\u015bci wychowawczej.<\/i><\/em><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>W niedziel\u0119 wieczorem 3 maja, w uroczysto\u015b\u0107 Opieki \u015bw. J\u00f3zefa, Ksi\u0105dz Bosko podj\u0105\u0142 na nowo opowiadanie tego, co widzia\u0142 w snach.<\/p>\n<p>&#8211; Musz\u0119, tak rozpocz\u0105\u0142, opowiedzie\u0107 wam inny sen, b\u0119d\u0105cy w\u0142a\u015bciwie nast\u0119pstwem tych, o kt\u00f3rych ju\u017c s\u0142yszeli\u015bcie w czwartek i pi\u0105tek, a kt\u00f3re mnie tak bardzo wyczerpa\u0142y, \u017ce nie mog\u0142em ju\u017c d\u0142u\u017cej wytrzyma\u0107. Wy nazywajcie to snami, albo inaczej\u2026 zreszt\u0105 nazywajcie je, jak chcecie.<\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0142em wam o strasznym zjawieniu si\u0119 smoka, kt\u00f3ry w nocy 17 kwietnia chcia\u0142 mnie po\u0142kn\u0105\u0107 i jak przy jego znikni\u0119ciu tajemniczy g\u0142os mi powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego nie m\u00f3wisz?<\/p>\n<p>Ja obr\u00f3ci\u0142em si\u0119 w stron\u0119, sk\u0105d g\u0142os pochodzi\u0142 i ujrza\u0142em przy swoim \u0142\u00f3\u017cku jak\u0105\u015b posta\u0107, pe\u0142n\u0105 szlachetnej godno\u015bci. Zrozumiawszy pow\u00f3d tej nagany, spyta\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; A c\u00f3\u017c mam powiedzie\u0107 naszym ch\u0142opcom?<\/p>\n<p>&#8211; To, co widzia\u0142e\u015b i s\u0142ysza\u0142e\u015b w ostatnich snach, a zw\u0142aszcza to, co chcia\u0142e\u015b pozna\u0107 i co ci objawionym zostanie przysz\u0142ej nocy.<\/p>\n<p>I znik\u0142.<\/p>\n<p>Ca\u0142y dzie\u0144 nast\u0119pny my\u015bla\u0142em z trwog\u0105 o ci\u0119\u017ckiej nocy, kt\u00f3ra mnie czeka, a gdy nadszed\u0142 wiecz\u00f3r, nie mog\u0142em si\u0119 zdecydowa\u0107, aby p\u00f3j\u015b\u0107 na spoczynek. Czyta\u0142em przy biurku a\u017c do p\u00f3\u0142nocy. Przera\u017ceniem nape\u0142nia\u0142a mnie my\u015bl, \u017ce mam jeszcze zobaczy\u0107 tyle strasznych obraz\u00f3w. Wreszcie przemog\u0142em si\u0119 i poszed\u0142em spa\u0107. Aby nie zasn\u0105\u0107 zbyt pr\u0119dko oraz z obawy, by wyobra\u017ania nie unios\u0142a mnie do zwyk\u0142ych widze\u0144, opar\u0142em o mur poduszk\u0119 tak, \u017ce raczej siedzia\u0142em na \u0142\u00f3\u017cku, ni\u017c le\u017ca\u0142em. Lecz natychmiast przy takim zm\u0119czeniu niespostrze\u017cenie zasn\u0105\u0142em.<\/p>\n<p>I oto nagle zobaczy\u0142em w pokoju w pobli\u017cu \u0142\u00f3\u017cka cz\u0142owieka z nocy poprzedniej, kt\u00f3ry mi powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Wsta\u0144 i chod\u017a ze mn\u0105!<\/p>\n<p>Odrzek\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; Prosz\u0119 ci\u0119 na mi\u0142o\u015b\u0107 Bosk\u0105, daj mi spocz\u0105\u0107, taki jestem zm\u0119czony! Patrz! Od kilku dni dr\u0119czy mnie b\u00f3l z\u0119b\u00f3w. Pozw\u00f3l mi odpocz\u0105\u0107. Mia\u0142em sny okropne, si\u0142y mnie opuszczaj\u0105.<\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0142em to r\u00f3wnie\u017c z tego wzgl\u0119du, \u017ce zjawienie si\u0119 tego cz\u0142owieka jest dla mnie zawsze zapowiedzi\u0105 wielkiego niepokoju, wyczerpania i strachu. A on na to:<\/p>\n<p>&#8211; Wsta\u0144, bo nie ma chwili czasu do stracenia.<\/p>\n<p>W\u00f3wczas wsta\u0142em i poszed\u0142em za nim. Po drodze zapyta\u0142em go:<\/p>\n<p>&#8211; Dok\u0105d mnie prowadzisz?<\/p>\n<p>&#8211; Chod\u017a, a zobaczysz.<\/p>\n<p>I zaprowadzi\u0142 mnie w jakiej\u015b miejsce, gdzie doko\u0142a rozci\u0105ga\u0142a si\u0119 pusta, szeroka p\u0142aszczyzna. Nigdzie nie by\u0142o wida\u0107 ko\u0144ca tej niezmierzonej przestrzeni. By\u0142a to prawdziwa pustynia. Ani \u017cywej duszy doko\u0142a. Nie widzia\u0142e\u015b tam ani drzewa, ani strumienia, tylko trawa \u017c\u00f3\u0142ta i spalona pot\u0119gowa\u0142a smutek, jaki wion\u0105\u0142 z tego krajobrazu. Nie wiedzia\u0142em, ani gdzie jestem, ani co mam czyni\u0107. W pewnej chwili straci\u0142em z oczu swego przewodnika. Przestraszy\u0142em si\u0119, \u017ce zab\u0142\u0105dz\u0119. Nie by\u0142o tam ani ksi\u0119dza Rua, ani ksi\u0119dza Francesia, w og\u00f3le nikogo. A\u017c wreszcie ujrza\u0142em przyjaciela, kt\u00f3ry szed\u0142 mi naprzeciw. Odetchn\u0105\u0142em. Pytam go zaraz:<\/p>\n<p>&#8211; Gdzie jestem?<\/p>\n<p>&#8211; Chod\u017a ze mn\u0105, a zobaczysz.<\/p>\n<p>&#8211; Dobrze, p\u00f3jd\u0119 z tob\u0105.<\/p>\n<p>On ruszy\u0142 pierwszy, a ja post\u0119powa\u0142em za nim w milczeniu.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Po d\u0142ugiej i uci\u0105\u017cliwej podr\u00f3\u017cy Ksi\u0105dz Bosko my\u015bl\u0105c, \u017ce musi przej\u015b\u0107 to ca\u0142e niezmierne pustkowie, rzek\u0142 p\u00f3\u0142g\u0142osem do siebie:<\/p>\n<p>&#8211; Biedne moje z\u0119by! Biedne moje spuchni\u0119te nogi!<\/p>\n<p>A\u017c oto nagle ukaza\u0142a si\u0119 przede mn\u0105 droga. W\u00f3wczas przerwa\u0142em milczenie, zwracaj\u0105c si\u0119 do swego przewodnika:<\/p>\n<p>&#8211; A teraz dok\u0105d mamy zamiar si\u0119 uda\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Na razie t\u0119dy, odrzek\u0142 lakonicznie.<\/p>\n<p>Weszli\u015bmy, wi\u0119c na t\u0119 drog\u0119. By\u0142a pi\u0119kna, szeroka i wy\u0142o\u017cona doskonale wspania\u0142ymi p\u0142ytami kamiennymi. Po obu stronach na brzegach rowu pysznie si\u0119 rozrasta\u0142y dwa rozkoszne \u017cywop\u0142oty, zielone i pokryte \u015blicznymi kwiatami, Zw\u0142aszcza r\u00f3\u017ce ze wszystkich stron wybija\u0142y si\u0119 z pod li\u015bci. Droga ta na pierwszy rzut oka wydawa\u0142a si\u0119 g\u0142adk\u0105 i przyjemn\u0105 wi\u0119c te\u017c pu\u015bci\u0142em si\u0119 ni\u0105, niczego nie podejrzewaj\u0105c. Jednak w ci\u0105gu podr\u00f3\u017cy<\/p>\n<p>zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce si\u0119 nieznacznie obni\u017ca i chocia\u017c nie wygl\u0105da\u0142a na spadzist\u0105, ja wszak\u017ce pod\u0105\u017ca\u0142em ni\u0105 z tak\u0105 \u0142atwo\u015bci\u0105, jakby mnie kto\u015b unosi\u0142 powietrzem. Zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce id\u0119 naprz\u00f3d, prawie nie ruszaj\u0105c nogami. Poch\u00f3d nasz odbywa\u0142 si\u0119 szybko. Zastanawiaj\u0105c si\u0119 jednak, \u017ce powr\u00f3t tak\u0105 d\u0142ug\u0105 drog\u0105 i pod g\u00f3r\u0119 b\u0119dzie bardzo trudny i m\u0119cz\u0105cy, rzek\u0142em do przyjaciela:<\/p>\n<p>&#8211; A jak\u017ce si\u0119 dostaniemy z powrotem do Oratorium?<\/p>\n<p>&#8211; Niech ci\u0119 o to g\u0142owa nie boli, odrzek\u0142. B\u00f3g jest wszechmog\u0105cy i chce, \u017ceby\u015b<\/p>\n<p>szed\u0142 naprz\u00f3d. Ten, kt\u00f3ry ci\u0119 prowadzi i nakazuje i\u015b\u0107 naprz\u00f3d, potrafi te\u017c wyprowadzi\u0107 ci\u0119 z powrotem.<\/p>\n<p>Droga opuszcza\u0142a si\u0119 ci\u0105gle. Post\u0119powali\u015bmy w\u015br\u00f3d kwiat\u00f3w i r\u00f3\u017c, gdy na tej<\/p>\n<p>samej \u015bcie\u017cce ukaza\u0142o si\u0119 za mn\u0105 bardzo wielu ch\u0142opc\u00f3w z Oratorium z wielk\u0105 gromad\u0105 towarzyszy, nigdy przeze mnie niewidzianych, kt\u00f3rzy otoczyli mnie doko\u0142a. Podczas gdy im si\u0119 przygl\u0105da\u0142em, oto raz jeden, to znowu drugi pada\u0142 na ziemi\u0119 i w tej chwili jaka\u015b niewidzialna si\u0142a porywa\u0142a ich po strasznej pochy\u0142o\u015bci, widniej\u0105cej z oddali, a kt\u00f3ra wpada\u0142a nast\u0119pnie do ognistego pieca. Pytam swego towarzysza:<\/p>\n<p>&#8211; Jaki jest pow\u00f3d tego, \u017ce ci ch\u0142opcy tak si\u0119 przewracaj\u0105?<\/p>\n<p>&#8211; Zbli\u017c si\u0119 jeszcze troch\u0119! odrzek\u0142 mi.<\/p>\n<p>Zbli\u017cy\u0142em si\u0119 i zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce ch\u0142opcy szli w\u015br\u00f3d wielu p\u0119tli i sieci. Jedne z nich by\u0142y tu\u017c przy ziemi, drugie na wysoko\u015bci g\u0142owy. Te by\u0142y niedostrzegalne. Wielu<\/p>\n<p>ch\u0142opc\u00f3w id\u0105c dostawa\u0142o si\u0119 w sieci, nie przeczuwaj\u0105c i nie walcz\u0105c wcale z tym niebezpiecze\u0144stwem. Z chwil\u0105, gdy zostawali schwytani, skakali do g\u00f3ry, chwil\u0119 le\u017celi na ziemi z nogami w powietrzu, a wreszcie, podni\u00f3s\u0142szy si\u0119, rzucali si\u0119 na z\u0142amanie karku w kierunku przepa\u015bci. Ten zosta\u0142 schwytany za g\u0142ow\u0119, ten za szyj\u0119, to zn\u00f3w za r\u0119ce lub rami\u0119 inni za nog\u0119, za boki, a wszyscy natychmiast z nadzwyczajn\u0105 szybko\u015bci\u0105 lecieli ku przepa\u015bci.<\/p>\n<p>Sieci rozrzucone po ziemi, wygl\u0105da\u0142y jak puch niewidzialny, podobny do nici paj\u0119czyny, a st\u0105d wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce nie s\u0105 zdolne uczyni\u0107 nic z\u0142ego. Widzia\u0142em wszak\u017ce, \u017ce nawet ch\u0142opcy, schwytani przez te sieci, prawie wszyscy padali na ziemi\u0119. Zdziwi\u0142em si\u0119, a przewodnik mi powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Wiesz, co to jest?<\/p>\n<p>&#8211; Zdaje si\u0119, \u017ce nic wi\u0119cej, jak troch\u0119 paj\u0119czyny.<\/p>\n<p>&#8211; Owszem nic wi\u0119cej, potwierdzi\u0142 a oznacza to wzgl\u0105d ludzki.<\/p>\n<p>Widz\u0105c jednak, \u017ce ca\u0142y czas wielu wpada\u0142o w te sieci, spyta\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; Jak\u017ce te sieci mog\u0105 zwi\u0105za\u0107 tak\u0105 moc ch\u0142opc\u00f3w? Jaka si\u0142a ich porywa?<\/p>\n<p>A on na to:<\/p>\n<p>&#8211; Zbli\u017c si\u0119 jeszcze wi\u0119cej, patrz, a zobaczysz.<\/p>\n<p>Patrzy\u0142em przez chwil\u0119:<\/p>\n<p>&#8211; Ale\u017c ja nic nie widz\u0119!<\/p>\n<p>&#8211; Przypatrz si\u0119 jeszcze lepiej, powt\u00f3rzy\u0142 swe polecenie.<\/p>\n<p>Podnios\u0142em wi\u0119c jedn\u0105 z tych p\u0119tli, poci\u0105gn\u0105\u0142em ku sobie i spostrzeg\u0142em si\u0119, \u017ce ko\u0144ca nie wida\u0107. Szarpn\u0105\u0142em jeszcze mocniej, lecz i tak nie mog\u0142em stwierdzi\u0107, gdzie ta ni\u0107 si\u0119 ko\u0144czy, owszem poczu\u0142em, \u017ce ja sam jestem schwytany. Poszed\u0142em w\u00f3wczas za t\u0105 nici\u0105 i dosta\u0142em si\u0119 do gardzieli olbrzymiej jaskini. Zatrzyma\u0142em si\u0119, poniewa\u017c nie u\u015bmiecha\u0142o mi si\u0119 wcale wej\u015bcie do otch\u0142ani, szarpn\u0105\u0142em za sob\u0105 t\u0119 ni\u0107 i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce troch\u0119 popu\u015bci\u0142a, ale trzeba by\u0142o wielkiego wysi\u0142ku. A\u017c oto, kiedy ju\u017c o spory kawa\u0142ek si\u0119 cofn\u0105\u0142em, powoli wype\u0142zn\u0105\u0142 z g\u0142\u0119bi straszny potw\u00f3r, kt\u00f3rego widok nape\u0142nia\u0142 mnie przera\u017ceniem. Trzyma\u0142 on silnie w z\u0119bach koniec powroza, do kt\u00f3rego przywi\u0105zane by\u0142y wszystkie te sieci i p\u0119tle. On to by\u0142, kt\u00f3ry ka\u017cdego, co si\u0119 w te sieci zapl\u0105ta\u0142, natychmiast porywa\u0142 ku sobie. Pomy\u015bla\u0142em: Na pr\u00f3\u017cno walczy\u0107 si\u0142\u0105 z tym ohydnym straszyd\u0142em, poniewa\u017c go nie pokonam. Raczej wezm\u0119 si\u0119 do niego krzy\u017cem \u015bw. i aktami strzelistymi&#8230;<\/p>\n<p>Zbli\u017cy\u0142em si\u0119 powt\u00f3rnie do swego przewodnika, kt\u00f3ry mi rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Teraz wiesz, co to za jeden?<\/p>\n<p>&#8211; Ach, z pewno\u015bci\u0105, \u017ce wiem! Jest to szatan, kt\u00f3ry zarzuca sieci, aby moje dzieci<\/p>\n<p>\u015bci\u0105gn\u0105\u0107 do piek\u0142a.<\/p>\n<p>Przygl\u0105da\u0142em si\u0119 uwa\u017cnie tym sznurom i widzia\u0142em, \u017ce ka\u017cdy ma swoj\u0105 nazw\u0119.<\/p>\n<p>Sie\u0107 <em><i>pychy, niepos\u0142usze\u0144stwa, zazdro\u015bci, sz\u00f3stego przykazania, kradzie\u017cy, ob\u017carstwa, lenistwa, gniewu<\/i><\/em>, itd. Nast\u0119pnie cofn\u0105\u0142em si\u0119 nieco, aby zobaczy\u0107, kt\u00f3re z tych sieci zagarniaj\u0105 najwi\u0119cej ch\u0142opc\u00f3w i przekona\u0142em si\u0119, \u017ce nieskromno\u015b\u0107, niepos\u0142usze\u0144stwo i pycha. Z t\u0105 ostatni\u0105 z\u0142\u0105czone by\u0142y dwie pierwsze. Opr\u00f3cz tych widzia\u0142em jeszcze inne sieci, kt\u00f3re te\u017c czyni\u0142y wielkie spustoszenie, w ka\u017cdym razie ju\u017c nie tak straszne, jak dwie pierwsze.<\/p>\n<p>Nieustannie obserwuj\u0105c, zauwa\u017cy\u0142em wielu ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy biegli z wi\u0119ksz\u0105 gwa\u0142towno\u015bci\u0105 od innych, i spyta\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego tak szybko lec\u0105?<\/p>\n<p>&#8211; Poniewa\u017c s\u0105 poci\u0105gani sieciami wzgl\u0119d\u00f3w ludzkich, brzmia\u0142a odpowied\u017a.<\/p>\n<p>Przygl\u0105daj\u0105c si\u0119 uwa\u017cniej, odkry\u0142em rzecz zadziwiaj\u0105c\u0105, a mianowicie to, \u017ce w\u015br\u00f3d sieci jaka\u015b r\u0119ka opatrzno\u015bciowa porozrzuca\u0142a tu i tam wiele no\u017cy, kt\u00f3re mia\u0142y s\u0142u\u017cy\u0107 do ich przecinania i rozrywania. Najwi\u0119kszy n\u00f3\u017c przeznaczony by\u0142 przeciw pysze, a oznacza\u0142 rozmy\u015blanie. Inny n\u00f3\u017c te\u017c bardzo du\u017cy, ale troch\u0119 mniejszy od pierwszego, by\u0142 symbolem dobrze odprawianego czytania duchownego. Opr\u00f3cz tego by\u0142y dwie szpady. Jedna z nich oznacza\u0142a nabo\u017ce\u0144stwo do Naj\u015bwi\u0119tszego Sakramentu, szczeg\u00f3lnie z cz\u0119st\u0105 Komuni\u0105 \u015bw., a druga nabo\u017ce\u0144stwo do Matki Naj\u015bwi\u0119tszej. Widzia\u0142em r\u00f3wnie\u017c m\u0142ot, czyli spowied\u017a \u015bw. Nie brak\u0142o innych no\u017cy, kt\u00f3re oznacza\u0142y nabo\u017ce\u0144stwa do \u015bw. J\u00f3zefa, do \u015bw. Alojzego itd. T\u0105 broni\u0105 niema\u0142o ch\u0142opc\u00f3w zrywa\u0142o sobie wi\u0119zy, skoro ju\u017c zostali skr\u0119powani, albo te\u017c bronili si\u0119 przeciw nim skutecznie.<\/p>\n<p>I rzeczywi\u015bcie widzia\u0142em ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy szli w\u015br\u00f3d tych sieci tak umiej\u0119tnie,<\/p>\n<p>\u017ce nigdy nie dali si\u0119 im uwik\u0142a\u0107. Raz przechodzili pr\u0119dko, zanim p\u0119tla upad\u0142a, to zn\u00f3w kiedy nie da\u0142o si\u0119 tego nieszcz\u0119\u015bcia odwr\u00f3ci\u0107, umieli si\u0119 schyli\u0107 tak, \u017ce spada\u0142a im na barki lub na plecy, nie czyni\u0105c jednak najmniejszej krzywdy.<\/p>\n<p>Gdy przewodnik si\u0119 przekona\u0142, \u017ce ju\u017c wszystko zd\u0105\u017cy\u0142em zauwa\u017cy\u0107, poleci\u0142 ruszy\u0107 dalej drog\u0105, dotychczas kwitn\u0105c\u0105 r\u00f3\u017cami lecz w miar\u0119, jak post\u0119powa\u0142em coraz rzadziej ukazywa\u0142y si\u0119 one na \u017cywop\u0142ocie, natomiast coraz wi\u0119cej by\u0142o d\u0142ugich cierni.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu, jak okiem si\u0119gn\u0105\u0107, nie wida\u0107 by\u0142o ani jednej r\u00f3\u017cy, a \u017cywop\u0142ot ca\u0142y wygl\u0105da\u0142, jak k\u0142\u0119bowisko cierni, spalone od s\u0142o\u0144ca pozbawione li\u015bci. Nast\u0119pnie z krzak\u00f3w, rzadkich i wysch\u0142ych, wychodzi\u0142y ga\u0142\u0119zie, kt\u00f3re czo\u0142gaj\u0105c si\u0119 po ziemi, za\u015bciela\u0142y j\u0105 doko\u0142a i zasypywa\u0142y cierniami tak dalece, \u017ce z najwi\u0119ksz\u0105 trudno\u015bci\u0105 mo\u017cna by\u0142o posuwa\u0107 si\u0119 naprz\u00f3d. Przybyli\u015bmy do w\u0105wozu, kt\u00f3rego kraw\u0119dzie zakry\u0142y przed nami ca\u0142\u0105 okolic\u0119. Droga, kt\u00f3ra ci\u0105gle schodzi\u0142a na d\u00f3\u0142, sta\u0142a si\u0119 niezno\u015bna, poprzerywana rowami, pe\u0142na wyboj\u00f3w, ostrych krzemieni i zaokr\u0105glonych, wystaj\u0105cych g\u0142az\u00f3w. Straci\u0142em z oczu wszystkich swoich ch\u0142opc\u00f3w, z kt\u00f3rych bardzo wielu opu\u015bci\u0142o t\u0119 zdradzieck\u0105 drog\u0119, obieraj\u0105c sobie inne \u015bcie\u017cki.<\/p>\n<p>A ja szed\u0142em naprz\u00f3d. A im dalej by\u0142em, tym spadzisto\u015b\u0107 ta stawa\u0142a si\u0119 bardziej przykra i bardziej gwa\u0142towna tak, \u017ce kilka razy si\u0119 po\u015blizgn\u0105\u0142em i upad\u0142em jak d\u0142ugi na ziemi\u0119, korzystaj\u0105c z tej przerwy, aby chwyci\u0107 nieco oddechu w piersi. Za ka\u017cdym krokiem nogi si\u0119 ugina\u0142y pode mn\u0105 i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce w og\u00f3le n\u00f3g ju\u017c nie mam. Zdyszany i zimnym potem oblany, rzek\u0142em do swego przewodnika:<\/p>\n<p>&#8211; Ale\u017c, m\u00f3j drogi! Nie mog\u0119 si\u0119 ju\u017c utrzyma\u0107 na nogach! Jest niepodobie\u0144stwem, abym tak zm\u0119czony, jak teraz m\u00f3g\u0142 i\u015b\u0107 dalej.<\/p>\n<p>Przewodnik nie odpowiedzia\u0142 mi lecz zach\u0119caj\u0105c swoim przyk\u0142adem, ruszy\u0142 w dalsz\u0105 drog\u0119. Wreszcie widz\u0105c, \u017ce ca\u0142y jestem spocony i na \u015bmier\u0107 zmordowany,<\/p>\n<p>zaprowadzi\u0142 mnie na ma\u0142\u0105 platform\u0119, tu\u017c przy samej drodze. Usiad\u0142em, odetchn\u0105\u0142em pe\u0142n\u0105 piersi\u0105 i przez chwil\u0119 spoczywa\u0142em. W tej przerwie spojrza\u0142em za siebie na drog\u0119, kt\u00f3r\u0105 ju\u017c przeby\u0142em. Zdawa\u0142a si\u0119 prostopad\u0142\u0105, zasiana by\u0142a cierniami i niezmiernie kamienista. Spojrza\u0142em w d\u00f3\u0142 na drog\u0119, kt\u00f3r\u0105 mia\u0142em jeszcze przeby\u0107 i zamkn\u0105\u0142em oczy z przestrachu. Zawo\u0142a\u0142em z rozpacz\u0105:<\/p>\n<p>&#8211; Wracajmy, na mi\u0142o\u015b\u0107 Bosk\u0105! Je\u017celi jeszcze naprz\u00f3d p\u00f3jdziemy, jak\u017ce przedostaniemy si\u0119 do Oratorium? Jest wykluczone, a\u017cebym zdo\u0142a\u0142 potem wspi\u0105\u0107 si\u0119 po tej stromej \u015bcie\u017cce!<\/p>\n<p>A przewodnik odpowiedzia\u0142 mi stanowczo:<\/p>\n<p>&#8211; Teraz, gdy ju\u017c tak daleko zaszli\u015bmy, czy chcesz sam pozosta\u0107?<\/p>\n<p>Na t\u0119 gro\u017ab\u0119 zawo\u0142a\u0142em \u017ca\u0142o\u015bnie:<\/p>\n<p>&#8211; Bez ciebie jak\u017ce b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 wr\u00f3ci\u0107, albo i\u015b\u0107 naprz\u00f3d?<\/p>\n<p>&#8211; W porz\u0105dku, a zatem chod\u017a ze mn\u0105, zako\u0144czy\u0142 spraw\u0119 przewodnik.<\/p>\n<p>Wsta\u0142em i ruszyli\u015bmy na d\u00f3\u0142. Droga stawa\u0142a si\u0119 coraz bardziej stroma tak, \u017ce nie spos\u00f3b by\u0142o usta\u0107 prosto na nogach. A\u017c oto na dnie tej przepa\u015bci, kt\u00f3ra przechodzi\u0142a w ponur\u0105 dolin\u0119, ukaza\u0142 si\u0119 olbrzymi blok kamienny, kt\u00f3ry na wprost naszej drogi mia\u0142 bardzo wysok\u0105 i mocn\u0105 bram\u0119. Przybyli\u015bmy na dno przepa\u015bci. Owion\u0119\u0142o mnie ci\u0119\u017ckie, duszne gor\u0105co. Jaki\u015b g\u0119sty, zielony jakby dym unosi\u0142 si\u0119 nad tymi murami, poprzerywany b\u0142yskami krwawych p\u0142omieni. Podnosz\u0119 oczy na mury, wy\u017csze by\u0142y nad szczyty g\u00f3rskie. Pytam przewodnika:<\/p>\n<p>&#8211; Gdzie my jeste\u015bmy? Co to znaczy?<\/p>\n<p>&#8211; Czytaj odrzek\u0142, na tej bramie, a z napisu dowiesz si\u0119, gdzie jeste\u015bmy.<\/p>\n<p>Spojrza\u0142em. Nad bram\u0105 widnia\u0142y s\u0142owa: <em><i>Tu nie znajdziesz odkupienia<\/i><\/em>.<\/p>\n<p>Zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce stoimy przy bramie piek\u0142a. Przewodnik poprowadzi\u0142 mnie dooko\u0142a mur\u00f3w tego okropnego miasta. Od czasu do czasu w regularnych odst\u0119pach wznosi\u0142y si\u0119 bramy z br\u0105zu, podobne do pierwszej, u st\u00f3p przepa\u015bcistych zboczy, a ka\u017cda mia\u0142a odmienny napis: <em><i>Odst\u0105pcie, przekl\u0119ci, w ogie\u0144 wieczny, kt\u00f3ry zgotowany jest diab\u0142u i anio\u0142om jego<\/i><\/em>&#8230;<\/p>\n<p><em><i>Wszelkie drzewo, kt\u00f3re nie czyni dobrych owoc\u00f3w, b\u0119dzie wyci\u0119te i w ogie\u0144 wrzucone<\/i><\/em>. Ja wzi\u0105\u0142em notatnik, a\u017ceby spisa\u0107 te zdania, lecz przewodnik zn\u00f3w mi przeszkodzi\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Zaczekaj! Co robisz?<\/p>\n<p>&#8211; Chc\u0119 sobie zanotowa\u0107 te napisy.<\/p>\n<p>Nie potrzeba, masz je wszystkie w Pi\u015bmie \u015bw. Owszem, niekt\u00f3re z nich kaza\u0142e\u015b umie\u015bci\u0107 pod portykami.<\/p>\n<p>Na ten widok chcia\u0142em si\u0119 stamt\u0105d wydosta\u0107 i uda\u0107 si\u0119 do Oratorium. Zrobi\u0142em ju\u017c kilka krok\u00f3w, lecz przewodnik nawet si\u0119 nie obejrza\u0142 za mn\u0105. Wobec tego cofn\u0105\u0142em si\u0119. Przebyli\u015bmy niezw\u0142ocznie g\u0142\u0119bokie i strome urwisko i znale\u017ali\u015bmy si\u0119 ponownie u st\u00f3p tej przepa\u015bcistej drogi, kt\u00f3ra nas tu sprowadzi\u0142a, u podwoi pierwszej bramy. Wtem przewodnik odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i z twarz\u0105 ponur\u0105 i skurczon\u0105 od bole\u015bci da\u0142 mi znak r\u0119k\u0105, bym si\u0119 cofn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Dr\u017c\u0105c, obejrza\u0142em si\u0119 za siebie i zobaczy\u0142em na tej karko\u0142omnej drodze w wielkiej odleg\u0142o\u015bci jak\u0105\u015b istot\u0119, kt\u00f3ra niezmiernie szybko zbli\u017ca\u0142a si\u0119 ku nam. Po chwili rozpozna\u0142em w niej jednego ze swoich wychowank\u00f3w. Jego potargane w\u0142osy cz\u0119\u015bci\u0105 przylega\u0142y do g\u0142owy, cz\u0119\u015bci\u0105 powiewa\u0142y za nim, targaj\u0105c si\u0119 na wietrze. R\u0119ce wyci\u0105ga\u0142 naprz\u00f3d jak ten, kt\u00f3ry p\u0142yn\u0105c, chce si\u0119 ocali\u0107 od rozbicia. Chcia\u0142 si\u0119 zatrzyma\u0107 i nie m\u00f3g\u0142. Uderza\u0142 nogami w wystaj\u0105ce g\u0142azy, lecz te popycha\u0142y go jeszcze naprz\u00f3d. Zacz\u0105\u0142em krzycze\u0107:<\/p>\n<p>&#8211; Biegnijmy! Zatrzyma\u0107 go, ratowa\u0107! i wyci\u0105gn\u0105\u0142em r\u0119ce ku niemu.<\/p>\n<p>A przewodnik:<\/p>\n<p>&#8211; Nie, zostaw go!<\/p>\n<p>&#8211; A dlaczego nie mam prawa go zatrzyma\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Nie wiesz ty, jak straszna jest pomsta Bo\u017ca? Czy\u017c ci si\u0119 zdaje, \u017ce potrafisz zatrzyma\u0107 tego, kt\u00f3ry ucieka przed straszliwym gniewem Boga?<\/p>\n<p>Jednocze\u015bnie ch\u0142opiec ten, odwracaj\u0105c g\u0142ow\u0119 i patrz\u0105c p\u0142on\u0105cymi oczyma, czy gniew Bo\u017cy jeszcze go \u015bciga, skoczy\u0142 w przepa\u015b\u0107 i zacz\u0105\u0142 uderza\u0107 w bram\u0119 z br\u0105zu, jak gdyby w swojej ucieczce nie m\u00f3g\u0142 znale\u017a\u0107 lepszego schronienia.<\/p>\n<p>&#8211; A dlaczego pytam, ten ch\u0142opiec ogl\u0105da si\u0119 wstecz z takim przera\u017ceniem?<\/p>\n<p>&#8211; Poniewa\u017c gniew Bo\u017cy przenika wszystkie bramy piek\u0142a i b\u0119dzie go dr\u0119czy\u0142 nawet po\u015br\u00f3d ognia.<\/p>\n<p>W odpowiedzi na ko\u0142atanie, trzaskaj\u0105c ryglami i \u0142a\u0144cuchami, brama si\u0119 rozwar\u0142a. A za ni\u0105 otwar\u0142y si\u0119 jednocze\u015bnie z og\u0142uszaj\u0105cym ha\u0142asem dwie, dziesi\u0119\u0107, sto, tysi\u0105c innych, pchni\u0119te ko\u0142ataniem ch\u0142opca, przeniesionego jakby tr\u0105b\u0105 powietrzn\u0105 niewidzialn\u0105, nieodpart\u0105 i szybk\u0105, jak my\u015bl. Wszystkie te bramy jedna za drug\u0105, chocia\u017c w wielkiej odleg\u0142o\u015bci, pozosta\u0142y przez moment otwarte, a moment ten wystarczy\u0142 mi, aby w czarnej, dalekiej g\u0142\u0119bi dojrze\u0107 co\u015b jakby otch\u0142anny otw\u00f3r pieca, z kt\u00f3rego podczas gdy ch\u0142opiec w nim si\u0119 pogr\u0105\u017ca\u0142, unios\u0142y si\u0119 kule ogniste. Po chwili bramy zatrzasn\u0119\u0142y si\u0119 z t\u0105 sam\u0105 szybko\u015bci\u0105, z jak\u0105 si\u0119 otwar\u0142y. W\u00f3wczas chwyci\u0142em za notes, aby zapisa\u0107 imi\u0119 i nazwisko tego nieszcz\u0119\u015bnika, lecz przewodnik zatrzyma\u0142 mi r\u0119k\u0119 i rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Zaczekaj i patrz znowu!<\/p>\n<p>Patrz\u0119, a tu nowy widok. Oto na tej drodze spostrzeg\u0142em trzech innych ch\u0142opc\u00f3w z naszych zak\u0142ad\u00f3w, kt\u00f3rzy na kszta\u0142t trzech g\u0142az\u00f3w szybko staczali si\u0119 jeden za drugim. Ramiona mieli otwarte i krzyczeli z przera\u017cenia. Gdy spadli na dno, zapukali, czym pr\u0119dzej do pierwszej bramy. Ksi\u0105dz Bosko w tej chwili pozna\u0142 ich wszystkich trzech. Brama si\u0119 otwar\u0142a, a z ni\u0105 tysi\u0105c innych, ch\u0142opcy znikli w czarnej otch\u0142ani, rozleg\u0142 si\u0119 przed\u0142u\u017cony \u0142oskot piekielny i bramy si\u0119 zamkn\u0119\u0142y. Wielu innych od czasu do czasu wpada\u0142o za nimi. Widzia\u0142em jednego biedaka, kt\u00f3ry te\u017c zgin\u0105\u0142 marnie, przez przewrotnego towarzysza. Jedni wpadali samotnie, drudzy w towarzystwie; jedni zwi\u0105zani mi\u0119dzy sob\u0105 za r\u0119ce, inni swobodni, ale w pobli\u017cu siebie. Wszyscy mieli wypisany na czole sw\u00f3j grzech. Gdy przebiegali ko\u0142o mnie, ja wo\u0142a\u0142em na nich \u017ca\u0142o\u015bnie, lecz bramy si\u0119 zamyka\u0142y i zapada\u0142a cisza grobowa.<\/p>\n<p>&#8211; Oto g\u0142\u00f3wna przyczyna, \u017ce si\u0119 tylu pot\u0119pia: zawo\u0142a\u0142 m\u00f3j przewodnik, \u017ali towarzysze, z\u0142e ksi\u0105\u017cki i przewrotne przyzwyczajenia!<\/p>\n<p>Sieci, kt\u00f3re poprzednio widzia\u0142em, \u015bci\u0105ga\u0142y ch\u0142opc\u00f3w do przepa\u015bci. Widz\u0105c, \u017ce tylu ich wpada i ko\u0144ca tego nie wida\u0107, rzek\u0142em z rozpacz\u0105 w g\u0142osie:<\/p>\n<p>&#8211; Czy\u017c, wi\u0119c nie na pr\u00f3\u017cno pracujemy w naszych zak\u0142adach, je\u015bli tylu ch\u0142opc\u00f3w tak okropnie ko\u0144czy? I nie b\u0119dzie ratunku, aby uchroni\u0107 od zguby tyle dusz?<\/p>\n<p>Przewodnik odrzek\u0142 mi na to:<\/p>\n<p>&#8211; To jest ich stan obecny i gdyby umarli, bez w\u0105tpienia znale\u017aliby si\u0119 tutaj.<\/p>\n<p>&#8211; O, zatem pozw\u00f3l mi zapisa\u0107 ich nazwiska, abym m\u00f3g\u0142 ich nawr\u00f3ci\u0107 i skierowa\u0107 na drog\u0119 do nieba.<\/p>\n<p>&#8211; I zdaje ci si\u0119, \u017ce te upomnienia poskutkuj\u0105? Na jedn\u0105 chwil\u0119 przestroga ich zatrwo\u017cy, ale potem przejd\u0105 nad ni\u0105 do porz\u0105dku dziennego, m\u00f3wi\u0105c: To by\u0142 sen! i stan\u0105 si\u0119 jeszcze gorszymi, ni\u017c wcze\u015bniej. Inni widz\u0105c, \u017ce s\u0105 odkryci, zaczn\u0105 ucz\u0119szcza\u0107 do sakrament\u00f3w \u015bw., lecz ta sprawa nie b\u0119dzie ani dobrowolna, ani zas\u0142uguj\u0105ca, poniewa\u017c nieodpowiednio wykonana. Jeszcze inni p\u00f3jd\u0105 do spowiedzi tylko z chwilowego strachu przed piek\u0142em, lecz nie wyrzuc\u0105 z serca przywi\u0105zania do grzechu.<\/p>\n<p>&#8211; Wi\u0119c dla tych nieszcz\u0119\u015bnik\u00f3w nie ma przebaczenia? Daj mi jak\u0105\u015b szczeg\u00f3ln\u0105 rad\u0119, aby ich zbawi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Oto ona: maj\u0105 swych prze\u0142o\u017conych, niech ich s\u0142uchaj\u0105; maj\u0105 regu\u0142y, niech si\u0119 do nich stosuj\u0105; maj\u0105 sakramenty, niech do nich ucz\u0119szczaj\u0105.<\/p>\n<p>W tej chwili run\u0119\u0142a nowa gromada ch\u0142opc\u00f3w i bramy, jak zwykle, otwar\u0142y si\u0119 na moment.<\/p>\n<p>&#8211; I ty wejd\u017a do wn\u0119trza! Popchn\u0105\u0142 mnie przewodnik.<\/p>\n<p>Wzdrygn\u0105\u0142em si\u0119 przera\u017cony. Moim jedynym pragnieniem by\u0142o wr\u00f3ci\u0107 do Oratorium, aby napomnie\u0107 ch\u0142opc\u00f3w i powstrzyma\u0107 reszt\u0119 przed nieuchronn\u0105 zgub\u0105. Ale przewodnik nalega\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Wejd\u017a, aby zobaczy\u0107 jeszcze jedn\u0105 rzecz. Lecz powiedz, chcesz i\u015b\u0107 sam, czy te\u017c ze mn\u0105? M\u00f3wi\u0142 to, jako \u017ce wiedzia\u0142 o s\u0142abo\u015bci moich si\u0142, a jednocze\u015bnie o konieczno\u015bci swojej dobroczynnej obecno\u015bci. Odpowiedzia\u0142em mu na to:<\/p>\n<p>&#8211; Tam, samemu, w to okropne miejsce? Bez twojej pomocy i poparcia? Kt\u00f3\u017c potrafi mi wskaza\u0107 drog\u0119 powrotn\u0105? I w tej chwili poczu\u0142em; jak odwaga wst\u0119puje mi w serce, gdy\u017c pomy\u015bla\u0142em, sobie:<\/p>\n<p>&#8211; Zanim si\u0119 p\u00f3jdzie do piek\u0142a, trzeba stawi\u0107 si\u0119 na s\u0105d, a ja jeszcze na s\u0105dzie nie by\u0142em!<\/p>\n<p>Odrzek\u0142em przeto:<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017cemy wej\u015b\u0107!<\/p>\n<p>Weszli\u015bmy do ciasnego i strasznego korytarza. Lecieli\u015bmy, jak na skrzyd\u0142ach. Nad ka\u017cd\u0105 bram\u0105 wewn\u0119trzn\u0105 ja\u015bnia\u0142y pos\u0119pnym \u015bwiat\u0142em gro\u017ane napisy. Gdy si\u0119 sko\u0144czy\u0142 korytarz, wyszli\u015bmy na olbrzymie, ciemne podw\u00f3rze w g\u0142\u0119bi, kt\u00f3rego znajdowa\u0142y si\u0119 drzwiczki ci\u0119\u017ckie i mocne i tak brzydkie, \u017ce gorszych ju\u017c nie widzia\u0142em, a nad niemi unosi\u0142 si\u0119 napis: <em><i>P\u00f3jd\u0105 niezbo\u017cni w ogie\u0144 wieczny<\/i><\/em>. Ca\u0142e wn\u0119trze i mury pokryte by\u0142y napisami. Poprosi\u0142em swego przewodnika, aby mi pozwoli\u0142 je przeczyta\u0107, a on mi odpar\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Jak ci si\u0119 \u017cywnie podoba.<\/p>\n<p>W\u00f3wczas zacz\u0105\u0142em je przegl\u0105da\u0107. W jednym miejscu przeczyta\u0142em: <em><i>Rzuc\u0119 ogie\u0144 w cia\u0142a ich, aby p\u0142on\u0119li na wieki. Dr\u0119czy\u0107 si\u0119 b\u0119d\u0105 dniem i noc\u0105 na wieki wiek\u00f3w<\/i><\/em>. A gdzie indziej: <em><i>Tutaj jest spo\u0142eczno\u015b\u0107 z\u0142ych na wieki wiek\u00f3w<\/i><\/em>. Na innych miejscach: <em><i>Nie masz tu \u017cadnego porz\u0105dku, lecz przera\u017cenie wieczne tu mieszka. Dym m\u0119ki ich na wieki wst\u0119powa\u0107 b\u0119dzie. Nie masz pokoju <\/i><\/em>bezbo\u017cnym. P\u0142acz i zgrzytanie z\u0119b\u00f3w. Podczas gdy ja obchodzi\u0142em doko\u0142a czytaj\u0105c napisy, przewodnik, kt\u00f3ry przystan\u0105\u0142 na \u015brodku podw\u00f3rza, zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do mnie i rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Od tego miejsca nikt ju\u017c nie mo\u017ce mie\u0107 towarzysza, kt\u00f3ry by go podtrzymywa\u0142,<\/p>\n<p>przyjaciela, kt\u00f3ry by go pociesza\u0142, nikt ju\u017c nie mo\u017ce mie\u0107 serca kochaj\u0105cego, wsp\u00f3\u0142czuj\u0105cego spojrzenia, \u017cyczliwego s\u0142owa. Przeszli\u015bmy granic\u0119. A ty chcesz to zobaczy\u0107, czy te\u017c i do\u015bwiadczy\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Chc\u0119 tylko zobaczy\u0107! Odrzek\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Chod\u017a wi\u0119c ze mn\u0105.<\/p>\n<p>I wzi\u0105\u0142 mnie za r\u0119k\u0119 i zaprowadzi\u0142 do drzwiczek, kt\u00f3re sam otworzy\u0142. Prowadzi\u0142y one na korytarz w g\u0142\u0119bi, kt\u00f3rego znajdowa\u0142a si\u0119 obszerna jaskinia, zamkni\u0119ta szerokim oknem z jednego kryszta\u0142u, si\u0119gaj\u0105cym od posadzki a\u017c do sklepienia, przez kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o widzie\u0107 wszystko, co si\u0119 wewn\u0105trz dzieje. Przest\u0105pi\u0142em pr\u00f3g i nagle si\u0119 zatrzyma\u0142em, zdj\u0119ty nieopisanym przera\u017ceniem. Ujrza\u0142em przed sob\u0105 co\u015b na kszta\u0142t niezmiernej jaskini, kt\u00f3ra gubi\u0142a si\u0119 w dalekich, mrocznych zakr\u0119tach i wg\u0142\u0119bieniach, jakoby we wn\u0119trzu g\u00f3r, ca\u0142a pe\u0142na ognia lecz nie tak, jak widzimy na ziemi, \u017ce p\u0142omienie chwiej\u0105 si\u0119 i b\u0142yskaj\u0105, gdy\u017c tam wszystko by\u0142o roz\u017carzone i bia\u0142e od wielkiego gor\u0105ca. Mury, sklepienia, posadzki, \u017celazo, kamienie, w\u0119giel, wszystko by\u0142o rozpalone, dr\u017c\u0105ce i jaskrawo bia\u0142e od \u017caru. To pewne, \u017ce gor\u0105co przechodzi\u0142o tysi\u0105ce i tysi\u0105ce stopni lecz niczego nie poch\u0142ania\u0142o, niczego nie pali\u0142o. Tej jaskini nie mog\u0119 wam zreszt\u0105 opisa\u0107 w ca\u0142ej jej okropnej rzeczywisto\u015bci.<\/p>\n<p>Gdy sta\u0142em jeszcze skamienia\u0142y z wra\u017cenia, oto z pobliskiej czelu\u015bci wyszed\u0142 w najwi\u0119kszym p\u0119dzie jaki\u015b ch\u0142opak, kt\u00f3ry zdawa\u0142 si\u0119 niczego nie widzie\u0107 dooko\u0142a siebie, wyda\u0142 okrzyk, mro\u017c\u0105cy krew w \u017cy\u0142ach, jak ten, kt\u00f3ry ma skoczy\u0107 do jeziora rozpalonej miedzi, run\u0105\u0142 do wn\u0119trza, zbiela\u0142, jak ca\u0142a jaskinia i pozosta\u0142 nieruchomym, a tylko przez chwil\u0119 zaj\u0119k\u0142o echo jego konaj\u0105cego g\u0142osu.<\/p>\n<p>Pe\u0142en zgrozy, przypatrzy\u0142em si\u0119 nieco temu ch\u0142opcu i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce jest<\/p>\n<p>jednym z Oratorium, jednym z moich syn\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Lecz czy\u017c on nie jest jednym z moich ch\u0142opc\u00f3w? Zwr\u00f3ci\u0142em si\u0119 do przewodnika. Czy\u017c nie jest to ten a ten?<\/p>\n<p>&#8211; Och tak, odrzuci\u0142 niech\u0119tnie.<\/p>\n<p>&#8211; Ale dlaczego nie zmienia swej pozycji? Dlaczego si\u0119 nie pali, mimo i\u017c tak jest rozpalony?<\/p>\n<p>A on mi na to:<\/p>\n<p>&#8211; Chcia\u0142e\u015b to wszystko widzie\u0107, a wi\u0119c nie pora na rozmowy. Patrz, a zobaczysz. Zreszt\u0105 ka\u017cdy ogniem posolony b\u0119dzie i ka\u017cda ofiara sol\u0105 posypana b\u0119dzie.<\/p>\n<p>Zaledwie znowu zwr\u00f3ci\u0142em oczy na ten straszny obraz, oto inny ch\u0142opiec z rozpaczliw\u0105 w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 i b\u0142yskawicznie szybko nadbiega i skacze do tej samej jaskini. I on kiedy\u015b nale\u017ca\u0142 do Oratorium. Zaledwie upad\u0142, ju\u017c si\u0119 wi\u0119cej nie ruszy\u0142. On r\u00f3wnie\u017c wyda\u0142 jeden jedyny rozdzieraj\u0105cy, przera\u017aliwy okrzyk, kt\u00f3ry zla\u0142 si\u0119 z ostatnim echem g\u0142osu tego, kt\u00f3ry tu dosta\u0142 si\u0119 pierwszy. Po nim przybywali w ten sam spos\u00f3b inni, liczba ich coraz bardziej ros\u0142a, a wszyscy wydawali ten sam okrzyk i nieruchomieli, roz\u017carzeni do bia\u0142o\u015bci, jak ci, kt\u00f3rzy ich poprzedzili. Zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce pierwszy pozosta\u0142 z r\u0119k\u0105 w powietrzu i nog\u0105, podobnie wzniesion\u0105 do g\u00f3ry. Drugi zgi\u0105\u0142 si\u0119 do samej ziemi. Jeden mia\u0142 nogi w powietrzu, drugi twarz przy ziemi. Inni jakby wisieli, dotykaj\u0105c si\u0119 ziemi tylko r\u0119k\u0105 lub nog\u0105, ci siedzieli lub le\u017celi rozci\u0105gni\u0119ci na ziemi, tamci opierali si\u0119 na boku, inni na nogach, lub kolanach, r\u0119koma chwytaj\u0105c si\u0119 za w\u0142osy. By\u0142 to niema\u0142y zast\u0119p ch\u0142opc\u00f3w, jakby pos\u0105g\u00f3w, w pozycjach, z kt\u00f3rych jedna by\u0142a bole\u015bniejsza od drugiej. Wielu i wielu dosta\u0142o si\u0119 do tego pieca, a byli to ch\u0142opcy, kt\u00f3rych cz\u0119\u015bciowo zna\u0142em, a cz\u0119\u015bciowo jeszcze nie. Przypomnia\u0142y mi si\u0119 w\u00f3wczas s\u0142owa Pisma \u015bw., \u017ce jak kto wpadnie do piek\u0142a, tak pozostanie na wieki: Drzewo, w kt\u00f3rekolwiek miejsce upadnie, tam le\u017ce\u0107 b\u0119dzie. Przera\u017cenie ros\u0142o we mnie i \u015bcina\u0142o mi serce lodem, a\u017c wreszcie zapyta\u0142em przewodnika:<\/p>\n<p>&#8211; Lecz czy\u017c oni, biegn\u0105c tak szybko, nie wiedz\u0105, \u017ce biegn\u0105 tutaj?<\/p>\n<p>&#8211; O, z pewno\u015bci\u0105 wiedz\u0105, \u017ce id\u0105 w ogie\u0144 wieczny. Otrzymywali tysi\u0105czne przestrogi, lecz biegn\u0105 i to dobrowolnie z powodu grzechu, kt\u00f3rego nie chc\u0105 sobie obrzydzi\u0107 i porzuci\u0107 stanowczo. Wzgardzili i odrzucili mi\u0142osierdzie Bo\u017ce, kt\u00f3re nieustannie wzywa\u0142o ich do opami\u0119tania si\u0119, a\u017c wreszcie zniewa\u017cona sprawiedliwo\u015b\u0107 Boga \u017cywego odrzuca ich, \u015bciga i prze\u015bladuje tak, \u017ce nie mog\u0105 si\u0119 oprze\u0107, a\u017c w tym miejscu.<\/p>\n<p>&#8211; Och, jaka\u017c musi by\u0107 rozpacz tych nieszcz\u0119snych, kt\u00f3rzy nie maj\u0105 \u017cadnej nadziei wybawienia! Zawo\u0142a\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz pozna\u0107 szale\u0144stwo i w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107 wewn\u0119trzn\u0105 ich dusz? Podejd\u017a ku nim, odrzek\u0142 mi przewodnik.<\/p>\n<p>Przysun\u0105\u0142em si\u0119 o kilka krok\u00f3w do okna i zobaczy\u0142em, \u017ce wielu z tych nieszcz\u0119\u015bnik\u00f3w ok\u0142ada\u0142o si\u0119 szturcha\u0144cami i dzikimi uderzeniami i gryz\u0142o si\u0119 na podobie\u0144stwo ps\u00f3w w\u015bciek\u0142ych. Inni darli sobie twarz, k\u0105sali r\u0119ce, rozdzierali cia\u0142o i ze wzgard\u0105 rzucali je precz od siebie. W tej chwili ca\u0142e sklepienie jaskini sta\u0142o si\u0119 przezroczyste, jak kryszta\u0142 i zaja\u015bnia\u0142 przez nie skrawek nieba wraz z \u015bwietlanymi postaciami koleg\u00f3w zbawionych na wieki. A ci pot\u0119pie\u0144cy zadr\u017celi \u017c dzikiej zazdro\u015bci i wycie okropne podnios\u0142o si\u0119 w przestworze, gdy\u017c ci sprawiedliwi swego czasu uchodzili przed nimi za przedmiot wzgardy i po\u015bmiewiska.<\/p>\n<p>Spyta\u0142em przewodnika:<\/p>\n<p>&#8211; Powiedz mi jeszcze, dlaczego nie s\u0142ysz\u0119 \u017cadnego g\u0142osu?<\/p>\n<p>&#8211; Przybli\u017c si\u0119 jeszcze! odpowiedzia\u0142.<\/p>\n<p>Stan\u0105\u0142em tu\u017c przy krysztale okna i us\u0142ysza\u0142em, jak jedni wyli i p\u0142akali, wij\u0105c si\u0119 po ziemi, inni przeklinali i z\u0142orzeczyli \u015bwi\u0119tym. By\u0142 to istny wicher g\u0142os\u00f3w i krzyk\u00f3w przera\u017aliwych i pomieszanych, z kt\u00f3rych niewiele mog\u0142em zrozumie\u0107, zwr\u00f3ci\u0142em si\u0119, przeto, do towarzysza:<\/p>\n<p>&#8211; Co oni m\u00f3wi\u0105? Co krzycz\u0105?<\/p>\n<p>Odrzek\u0142 mi:<\/p>\n<p>&#8211; Patrz\u0105c na szcz\u0119\u015bcie swoich dobrych koleg\u00f3w, zmuszeni s\u0105 wyzna\u0107: O, my g\u0142upi! \u017bycie ich uwa\u017cali\u015bmy za szale\u0144stwo, a koniec ich za ha\u0144b\u0119. Oto jako policzeni s\u0105 mi\u0119dzy syny Bo\u017ce, a mi\u0119dzy \u015bwi\u0119tymi cz\u0105stka ich. Zb\u0142\u0105dzili\u015bmy przeto z drogi prawdy. Dlatego te\u017c wo\u0142aj\u0105: Napracowali\u015bmy si\u0119 na drodze nieprawo\u015bci i zguby. B\u0142\u0105dzili\u015bmy po drogach trudnych, drogi za\u015b Pa\u0144skiej nie znali\u015bmy. Do czego nam pomog\u0142a pycha? Wszystko to przesz\u0142o jak cie\u0144. Oto s\u0105 pie\u015bni \u017ca\u0142obne, kt\u00f3re rozbrzmiewa\u0107 b\u0119d\u0105 przez ca\u0142\u0105 wieczno\u015b\u0107. Lecz daremne krzyki, daremne wysi\u0142ki, daremne p\u0142acze. Wszelka bole\u015b\u0107 spadnie na nich! Tu nie masz ju\u017c czasu, tu panuje tylko wieczno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Podczas gdy pe\u0142en zgrozy, wpatrywa\u0142em si\u0119 w okropny stan wielu moich syn\u00f3w, nagle nowa my\u015bl przebieg\u0142a mi przez g\u0142ow\u0119: Lecz jak\u017ce to mo\u017cliwe, aby wszyscy, co s\u0105 tutaj, byli ju\u017c pot\u0119pieni? Ci ch\u0142opcy jeszcze wczoraj \u017cyli w Oratorium!<\/p>\n<p>A przyjaciel do mnie:<\/p>\n<p>&#8211; Ci, kt\u00f3rych tu widzisz, zabili w swej duszy \u0142ask\u0119 Bo\u017c\u0105 i gdyby umarliw tej chwili, albo nie zaprzestali post\u0119powa\u0107 tak, jak post\u0119puj\u0105 obecnie, pot\u0119piliby si\u0119 niezawodnie. Lecz nie tra\u0107my czasu, chod\u017amy dalej.<\/p>\n<p>Odszed\u0142em z owego miejsca, a przewodnik przez korytarz, kt\u00f3ry prowadzi\u0142 do g\u0142\u0119bszego podziemia, zaprowadzi\u0142 mi\u0119 do innej pieczary, nad wej\u015bciem, kt\u00f3rej widnia\u0142y s\u0142owa: <em><i>Robak ich nie umrze i ogie\u0144 ich nie zga\u015bnie. Da Pan wszechmog\u0105cy ogie\u0144 i robaki w cia\u0142a ich, aby gorzeli i cierpieli na wieki<\/i><\/em>. Tu widzia\u0142em zgryzoty sumienia, o jak\u017ce gorzkie! Tych, kt\u00f3rzy si\u0119 wychowali w naszych zak\u0142adach. Wspomnienie wszystkich poszczeg\u00f3lnych grzech\u00f3w nieodpuszczonych i sprawiedliwego pot\u0119pienia, wszystkich tysi\u0105cznych, cz\u0119sto nadzwyczajnych \u015brodk\u00f3w, aby si\u0119 nawr\u00f3ci\u0107 do Boga, aby wytrwa\u0107 w dobrym, aby zdoby\u0107 niebo! Wspomnienie tylu \u0142ask obiecanych i otrzymanych od Maryi Naj\u015bwi\u0119tszej, niewykorzystanych. Pami\u0119\u0107, \u017ce si\u0119 tak \u0142atwo mogli zbawi\u0107, a teraz s\u0105 zgubieni nieodwo\u0142alnie i na wieki! \u017be czynili tyle dobrych postanowie\u0144, lecz ich nie wykonali! Ach, bo przecie\u017c, jak m\u00f3wi przys\u0142owie, dobrymi ch\u0119ciami piek\u0142o jest wybrukowane! I tam znowu ujrza\u0142em ch\u0142opc\u00f3w z Oratorium, kt\u00f3rych widzia\u0142em poprzednio w owym piecu, z kt\u00f3rych jedni w tej chwili mnie s\u0142uchaj\u0105, drudzy byli ju\u017c w\u015br\u00f3d nas i wielu, kt\u00f3rych nie zna\u0142em. Podszed\u0142em bli\u017cej i zobaczy\u0142em, \u017ce wszyscy byli okryci robactwem i wstr\u0119tnymi gadami, kt\u00f3re ich gryz\u0142y i po\u017cera\u0142y im serca, oczy, r\u0119ce, nogi, ramiona i ca\u0142e cia\u0142o w tak okropny spos\u00f3b, \u017ce s\u0142owami nie da si\u0119 to wyrazi\u0107. Stali nieruchomo, wystawieni na wszelkiego rodzaju bole\u015bci, i nie mogli si\u0119 broni\u0107. Zrobi\u0142em jeszcze kilka krok\u00f3w i zbli\u017cy\u0142em si\u0119 do nich, a\u017ceby mnie zobaczyli, w tej nadziei, \u017ce b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 pom\u00f3wi\u0107 z nimi, \u017ce mi mo\u017ce co\u015b powiedz\u0105 lecz \u017caden ani nie m\u00f3wi\u0142, ani nawet nie patrzy\u0142 na mnie. Spyta\u0142em swego przewodnika o przyczyn\u0119, a on mi wyja\u015bni\u0142, \u017ce na tamtym \u015bwiecie dla pot\u0119pionych nie ma ju\u017c wolno\u015bci, ka\u017cdy tam znosi ca\u0142\u0105 kar\u0119, na\u0142o\u017con\u0105 mu przez Boga i nie mo\u017ce nic zmieni\u0107, ani wybra\u0107 rodzaju kary i doda\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; A teraz trzeba, aby\u015b i ty wszed\u0142 do tej krainy ognia, kt\u00f3r\u0105 widzia\u0142e\u015b!<\/p>\n<p>&#8211; Nie, nie! Odpowiedzia\u0142em zmieszany. Aby p\u00f3j\u015b\u0107 do piek\u0142a, trzeba wpierw by\u0107 na s\u0105dzie, a ja tam jeszcze nie by\u0142em. Nie chc\u0119 i\u015b\u0107 do piek\u0142a!<\/p>\n<p>&#8211; Powiedz mi! Zapyta\u0142 mnie towarzysz. Co wolisz, czy p\u00f3j\u015b\u0107 do piek\u0142a i wybawi\u0107 swoich ch\u0142opc\u00f3w, albo te\u017c zosta\u0107 tu zewn\u0105trz i opu\u015bci\u0107 ich w\u015br\u00f3d tylu okropno\u015bci?<\/p>\n<p>Zaskoczony tym dylematem, odrzek\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; Och, moi ch\u0142opcy! Ja ich tak kocham i chc\u0119 ich wszystkich zbawi\u0107. Lecz czy nie da si\u0119 tego zrobi\u0107, \u017ceby\u015bmy ani ja, ani inni nie potrzebowali tam wchodzi\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Ech! Odpowiedzia\u0142 mi przyjaciel, masz jeszcze czas i oni go maj\u0105, byleby\u015b tylko czyni\u0142 wszystko, co jest w twej mocy.<\/p>\n<p>Nabra\u0142em od razu ducha i pomy\u015bla\u0142em sobie: Trudy niewiele mnie wzruszaj\u0105, bylebym tylko m\u00f3g\u0142 uwolni\u0107 od m\u0119czarni moich drogich syn\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; A zatem wejd\u017a, zako\u0144czy\u0142 kwesti\u0119 przewodnik i zobacz dobro\u0107 oraz wszechmoc Bo\u017c\u0105, kt\u00f3ra mi\u0142o\u015bnie u\u017cywa tysi\u0105cznych zabieg\u00f3w, aby przywie\u015b\u0107 twoich ch\u0142opc\u00f3w do pokuty i zachowa\u0107 ich od \u015bmierci wiecznej.<\/p>\n<p>I wzi\u0105\u0142 mnie za r\u0119k\u0119, aby wprowadzi\u0107 do jaskini. Za pierwszym krokiem znalaz\u0142em si\u0119 naraz we wspania\u0142ej sali z kilkoma drzwiami z kryszta\u0142u. Na nich w regularnych odst\u0119pach wisia\u0142y szerokie zas\u0142ony, kt\u00f3re obustronnie zakrywa\u0142y drzwi prowadz\u0105ce do jaskini.<\/p>\n<p>Przewodnik pokaza\u0142 mi jedn\u0105 z nich, na kt\u00f3rej by\u0142o napisane: <em><i>Sz\u00f3ste Przykazanie<\/i><\/em><\/p>\n<p>i zawo\u0142a\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Przej\u015bcie tej zas\u0142ony, oto przyczyna zguby wiecznej tylu m\u0142odzie\u0144c\u00f3w!<\/p>\n<p>&#8211; Lecz czy si\u0119 nie spowiadali?<\/p>\n<p>&#8211; Spowiadali si\u0119, ale z grzech\u00f3w przeciwko pi\u0119knej cnocie spowiadali si\u0119 \u017ale, albo je przemilczali zupe\u0142nie. Na przyk\u0142ad kto\u015b, kto tych grzech\u00f3w pope\u0142ni\u0142 cztery lub pi\u0119\u0107, powiedzia\u0142 jedynie dwa lub trzy. S\u0105 i tacy, kt\u00f3rzy pope\u0142nili jeden taki grzech w dzieci\u0144stwie i wstydzili si\u0119 go zawsze wyzna\u0107 lub te\u017c wyznawali \u017ale i nie m\u00f3wili wszystkiego w ca\u0142ej rozci\u0105g\u0142o\u015bci. Inni nie mieli odpowiedniego \u017calu i postanowienia. Byli nawet tacy, co zamiast robi\u0107 rachunek sumienia, namy\u015blali si\u0119, w jaki spos\u00f3b oszuka\u0107 spowiednika. A kto umiera w takim stanie, ten przechodzi na list\u0119 odrzuconych i tak pozostaje na wieki. Ci tylko, kt\u00f3rzy<\/p>\n<p>skrusz\u0105 szczerze swe serce i umieraj\u0105 z nadziej\u0105 zbawienia wiecznego, ci tylko b\u0119d\u0105 wiecznie szcz\u0119\u015bliwi. A teraz chcesz zobaczy\u0107, dlaczego Opatrzno\u015b\u0107 Boska ci\u0119 tu przywiod\u0142a?<\/p>\n<p>Podni\u00f3s\u0142 zas\u0142on\u0119 i ujrza\u0142em gromad\u0119 ch\u0142opc\u00f3w z Oratorium, znani mi byli wszyscy z pot\u0119pionych za ten grzech. W\u015br\u00f3d nich byli i tacy, kt\u00f3rzy na poz\u00f3r bardzo dobrze si\u0119 zachowuj\u0105. Przynajmniej teraz pozwolisz mi spisa\u0107 nazwiska tych ch\u0142opc\u00f3w, a\u017cebym m\u00f3g\u0142 ich upomnie\u0107 z osobna.<\/p>\n<p>&#8211; Nie potrzeba, odpowiedzia\u0142, jak zwykle.<\/p>\n<p>&#8211; C\u00f3\u017c wi\u0119c mam im powiedzie\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; G\u0142o\u015b przede wszystkim kazania przeciw nieskromno\u015bci. Wystarczy napomnie\u0107 ich og\u00f3lnie. Nie zapominaj, \u017ce je\u015bli udzielisz im tej przestrogi, oni wprawdzie obiecaj\u0105 ci popraw\u0119, ale nie zawsze ta obietnica b\u0119dzie szczera i trwa\u0142a. Aby to osi\u0105gn\u0105\u0107, niezb\u0119dna jest \u0142aska Bo\u017ca, kt\u00f3rej nie zabraknie twoim ch\u0142opcom, je\u015bli o ni\u0105 prosi\u0107 b\u0119d\u0105. Dobry B\u00f3g objawia w spos\u00f3b szczeg\u00f3lny sw\u0105 pot\u0119g\u0119 w mi\u0142osierdziu i przebaczeniu. Z twojej, zatem strony modlitwy i ofiary. A ch\u0142opcy niech s\u0142uchaj\u0105 twoich nauk, niech pytaj\u0105 swego sumienia, a ono podszepnie im to, co maj\u0105 czyni\u0107.<\/p>\n<p>I tu m\u00f3wili\u015bmy przez blisko p\u00f3\u0142 godziny o warunkach koniecznych do dobrej<\/p>\n<p>spowiedzi. Przewodnik m\u00f3j powt\u00f3rzy\u0142 w trakcie tego kilka razy podniesionym g\u0142osem:<\/p>\n<p>&#8211; <em><i>Odwr\u00f3ci\u0107!&#8230; Odwr\u00f3ci\u0107!&#8230;<\/i><\/em><\/p>\n<p>&#8211; Co znaczy twoje wo\u0142anie?<\/p>\n<p>&#8211; Zmieni\u0107 \u017cycie, zmieni\u0107 \u017cycie!<\/p>\n<p>Ja, ca\u0142y zawstydzony i zmieszany na to objawienie schyli\u0142em g\u0142ow\u0119, aby och\u0142on\u0105\u0107 z wra\u017cenia lecz on powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Jeszcze nie widzia\u0142e\u015b wszystkiego.<\/p>\n<p>Obr\u00f3ci\u0142 si\u0119 w drug\u0105 stron\u0119 i podni\u00f3s\u0142 inn\u0105 wielk\u0105 zas\u0142on\u0119, na kt\u00f3rej by\u0142o napisane: <em><i>Kt\u00f3rzy chc\u0105 sta\u0107 si\u0119 bogatymi, wpadaj\u0105 w pokuszenie i sid\u0142a szata\u0144skie<\/i><\/em>. Przeczyta\u0142em i rzek\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; To nie ma znaczenia dla moich ch\u0142opc\u00f3w, poniewa\u017c s\u0105 ubodzy tak, jak i ja jestem ubogi. Nie jeste\u015bmy bogaci i nie staramy si\u0119 nimi zosta\u0107. Nie my\u015blimy nawet o tym.<\/p>\n<p>Po uchyleniu zas\u0142ony, w g\u0142\u0119bi ukaza\u0142a si\u0119 pewna liczba ch\u0142opc\u00f3w, wszyscy dobrze mi znani, cierpi\u0105cych jak ci, kt\u00f3rych widzia\u0142em poprzednio, a on wskazuj\u0105c mi ich, odrzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Och, to pewne, \u017ce ten napis odnosi si\u0119 i do twoich ch\u0142opc\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Wyt\u0142umacz mi, zatem, co znaczy ten wyraz bogaci?<\/p>\n<p>&#8211; Na przyk\u0142ad niekt\u00f3rzy z twoich ch\u0142opc\u00f3w maj\u0105 serce przywi\u0105zane do przedmiotu materialnego tak, \u017ce to uczucie odrywa ich od mi\u0142o\u015bci Bo\u017cej, a st\u0105d uchybiaj\u0105 przeciw mi\u0142o\u015bci, pobo\u017cno\u015bci i \u0142agodno\u015bci. Mo\u017cna serce zmarnowa\u0107 nie tylko przez u\u017cywanie bogactw, lecz tak\u017ce pragn\u0105c ich, tym bardziej, gdy to pragnienie wykracza poza granic\u0119 sprawiedliwo\u015bci. Twoi ch\u0142opcy s\u0105 ubodzy, lecz wiedz, \u017ce \u0142akomstwo i lenistwo s\u0105 najgorszymi doradcami. S\u0105 tacy, kt\u00f3rzy w domu pope\u0142nili nawet znaczne kradzie\u017ce i b\u0119d\u0105c w mo\u017cno\u015bci, nie my\u015bl\u0105 wcale o wynagrodzeniu szkody. Nie brak i takich, kt\u00f3rzy za pomoc\u0105 wytrych\u00f3w chc\u0105 si\u0119 dosta\u0107 do sklepiku, kt\u00f3rzy chc\u0105 zbada\u0107 pok\u00f3j Prefekta i Ekonoma, kt\u00f3rzy szperaj\u0105 po walizkach koleg\u00f3w, aby przyw\u0142aszczy\u0107 sobie rzeczy do jedzenia, pieni\u0105dze itd., kt\u00f3rzy zbieraj\u0105 na sw\u00f3j u\u017cytek zeszyty i ksi\u0105\u017cki&#8230;<\/p>\n<p>Powiedzia\u0142 mi nazwiska tych i innych i tak ci\u0105gn\u0105\u0142 dalej:<\/p>\n<p>&#8211; Niekt\u00f3rzy znajduj\u0105 si\u0119 tutaj, poniewa\u017c przyw\u0142aszczyli sobie ubrania, bielizn\u0119, koce i p\u0142aszcze, kt\u00f3re nale\u017ca\u0142y do szatni Oratorium, aby je nast\u0119pnie wys\u0142a\u0107 do swoich dom\u00f3w. Inni z powodu jakiej\u015b ci\u0119\u017ckiej szkody, wyrz\u0105dzonej dobrowolnie i nienagrodzonej. Inni dlatego, \u017ce nie oddali rzeczy wypo\u017cyczonych albo, \u017ce zatrzymali pieni\u0105dze, kt\u00f3re mieli odda\u0107 prze\u0142o\u017conemu.<\/p>\n<p>I tak zako\u0144czy\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Poniewa\u017c za\u015b wskaza\u0142em ci te indywidua, napomnij ich i powiedz, \u017ceby si\u0119 pozbyli bezu\u017cytecznych i szkodliwych pragnie\u0144, aby byli pos\u0142uszni prawu Bo\u017cemu i dbali gorliwie o Jego chwa\u0142\u0119, inaczej chciwo\u015b\u0107 popchnie ich do gorszych wyst\u0119pk\u00f3w, kt\u00f3re przynios\u0105 im tylko bole\u015bci, \u015bmier\u0107 i zatracenie.<\/p>\n<p>Nie chcia\u0142em wprost wierzy\u0107, aby za takie rzeczy, kt\u00f3re w oczach naszych ch\u0142opc\u00f3w uchodz\u0105 za fraszki, przygotowane by\u0142y kary tak straszne. Lecz przyjaciel nie zwr\u00f3ci\u0142 uwagi na moje w\u0105tpliwo\u015bci:<\/p>\n<p>&#8211; Przypomnij sobie, rzek\u0142, co ci powiedzia\u0142em, gdy\u015b przed paru dniami spogl\u0105da\u0142 na zepsute winogrona! I uni\u00f3s\u0142 inn\u0105 zas\u0142on\u0119, kt\u00f3ra zakrywa\u0142a wielk\u0105 liczb\u0119 naszych ch\u0142opc\u00f3w, dobrze mi znajomych wychowank\u00f3w z Oratorium. Na zas\u0142onie widnia\u0142 napis: <em><i>Korze\u0144 wszelkiego z\u0142a<\/i><\/em>. I zaraz mnie spyta\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Wiesz, co to znaczy? O jakim to grzechu m\u00f3wi ten napis?<\/p>\n<p>&#8211; Zdaje mi si\u0119, \u017ce chyba o pysze?<\/p>\n<p>&#8211; Nie! Brzmia\u0142a odpowied\u017a.<\/p>\n<p>&#8211; A przecie\u017c zawsze si\u0119 s\u0142yszy, \u017ce korzeniem wszystkich grzech\u00f3w jest pycha.<\/p>\n<p>&#8211; Tak! M\u00f3wi\u0105c na og\u00f3\u0142, pycha jest korzeniem. Lecz w szczeg\u00f3lno\u015bci wiesz, co popchn\u0119\u0142o Adama i Ew\u0119 do pierwszego upadku, za kt\u00f3ry zostali wygnani z raju ziemskiego?<\/p>\n<p>&#8211; Niepos\u0142usze\u0144stwo!<\/p>\n<p>&#8211; W\u0142a\u015bnie; a wi\u0119c niepos\u0142usze\u0144stwo jest korzeniem wszelkiego z\u0142a. A na ten temat, co mam powiedzie\u0107 swoim ch\u0142opcom?<\/p>\n<p>&#8211; Uwa\u017caj! Ch\u0142opcy, kt\u00f3rych tu widzisz s\u0105 to niepos\u0142uszni, kt\u00f3rzy gotuj\u0105 sobie taki smutny koniec. Wielu i wielu, o kt\u00f3rych ty my\u015blisz, \u017ce poszli na spoczynek, w nocy schodz\u0105 na podw\u00f3rze i nie dbaj\u0105c o zakazy, w\u0142\u00f3cz\u0105 si\u0119 po miejscach niebezpiecznych i po rusztowaniach nowych budynk\u00f3w, nara\u017caj\u0105c na niebezpiecze\u0144stwo swoje \u017cycie. Niekt\u00f3rzy, lekcewa\u017c\u0105c przepisy regulaminu id\u0105 do ko\u015bcio\u0142a, lecz nie spe\u0142niaj\u0105 tam swego obowi\u0105zku, zamiast si\u0119 modli\u0107, zajmuj\u0105 si\u0119 wszystkim innym, my\u015bl\u0105c o niebieskich migda\u0142ach, a nawet przeszkadzaj\u0105 innym. S\u0105 tacy, kt\u00f3rzy staraj\u0105 si\u0119 rozeprze\u0107 i szukaj\u0105 wygodnego miejsca, a\u017ceby sobie ul\u017cy\u0107, a nawet si\u0119 zdrzemn\u0105\u0107 w czasie nabo\u017ce\u0144stwa. O innych my\u015blisz, \u017ce s\u0105 w ko\u015bciele, a oni tymczasem zupe\u0142nie gdzie indziej si\u0119 obracaj\u0105! Biada temu, kt\u00f3ry zaniedbuje modlitw\u0119. Kto si\u0119 nie modli, ten si\u0119 pot\u0119pia. S\u0105 nawet tacy, kt\u00f3rzy zamiast \u015bpiewa\u0107 \u015bwi\u0119te pie\u015bni i odmawia\u0107 modlitwy, czytaj\u0105 ksi\u0105\u017cki na pewno nie pobo\u017cne, a nawet, co ju\u017c wstyd i ha\u0144ba, ksi\u0105\u017cki z\u0142e i zakazane. I wylicza\u0142 r\u00f3\u017cne inne przest\u0119pstwa, b\u0119d\u0105ce przyczyn\u0105 wielkich nieporz\u0105dk\u00f3w.<\/p>\n<p>Gdy sko\u0144czy\u0142, ze wzruszeniem patrzy\u0142em na niego, a potem zapyta\u0142em:<\/p>\n<p>&#8211; I te wszystkie rzeczy mog\u0119 powiedzie\u0107 moim ch\u0142opcom?<\/p>\n<p>&#8211; Tak, mo\u017cesz im powiedzie\u0107 wszystko, co sobie przypomnisz!<\/p>\n<p>&#8211; A jakiej rady mam im udzieli\u0107, aby nie popadli w tak wielkie nieszcz\u0119\u015bcie?<\/p>\n<p>&#8211; Wyka\u017c im, \u017ce pos\u0142usze\u0144stwo tak\u017ce w rzeczach drobnych, okazywane Bogu, Ko\u015bcio\u0142owi, rodzicom i prze\u0142o\u017conym, przyniesie im zbawienie.<\/p>\n<p>&#8211; A poza tym?<\/p>\n<p>&#8211; Powiedz swoim ch\u0142opcom, aby si\u0119 bardzo strzegli lenistwa, gdy\u017c ono by\u0142o przyczyn\u0105 upadku Dawida. Powiedz im, by zawsze byli zaj\u0119ci, gdy\u017c w ten spos\u00f3b szatan nie znajdzie chwili wolnej, aby si\u0119 do nich zbli\u017cy\u0107.<\/p>\n<p>Ja skini\u0119ciem g\u0142owy przyrzek\u0142em mu to. Tak dalece by\u0142em pod silnym wra\u017ceniem, \u017ce z trudno\u015bci\u0105 zdoby\u0142em si\u0119 na te s\u0142owa:<\/p>\n<p>&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 ci za troskliwo\u015b\u0107, jak\u0105 mnie otaczasz, ale prosz\u0119 ci\u0119, wyprowad\u017a mnie ju\u017c st\u0105d.<\/p>\n<p>&#8211; Chod\u017a ze mn\u0105, rzek\u0142 mi dobrotliwie i dodaj\u0105c mi otuchy, wzi\u0105\u0142 mnie pod rami\u0119 i podtrzymywa\u0142 przez ca\u0142\u0105 drog\u0119, tak by\u0142em z si\u0142 wyczerpany.<\/p>\n<p>Wyszli\u015bmy z tej sali, w mgnieniu oka przebyli\u015bmy straszne podw\u00f3rze i d\u0142ugi korytarz, a zanim przest\u0105pili\u015bmy pr\u00f3g ostatniej bramy z br\u0105zu, zawo\u0142a\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Teraz, kiedy\u015b ju\u017c widzia\u0142 m\u0119ki innych wypada, \u017ceby\u015b i sam zakosztowa\u0142 troch\u0119 piek\u0142a.<\/p>\n<p>&#8211; Nie! Nie! krzycza\u0142em przera\u017cony.<\/p>\n<p>On nastawa\u0142, lecz ja si\u0119 wymawia\u0142em, jak mog\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Nie b\u00f3j si\u0119, pociesza\u0142 mnie, tylko spr\u00f3buj, dotknij tego muru.<\/p>\n<p>Ja nie mia\u0142em odwagi i chcia\u0142em si\u0119 odsun\u0105\u0107, lecz on mnie przytrzyma\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Jednak koniecznie potrzeba, aby\u015b i ty spr\u00f3bowa\u0142! stanowczym ruchem chwyci\u0142<\/p>\n<p>mnie za r\u0119k\u0119 i przycisn\u0105\u0142 do muru:<\/p>\n<p>&#8211; Tylko raz go dotknij, przynajmniej tyle, \u017ceby\u015b m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107, \u017ce zwiedza\u0142e\u015b<\/p>\n<p>miejsce wiecznych m\u0105k i \u017ce dotkn\u0105\u0142e\u015b si\u0119 muru piekielnego. Zrozumiesz, co b\u0119dzie przy ostatnim murze, skoro ten pierwszy jest tak straszny. Widzisz ten mur?<\/p>\n<p>Przygl\u0105da\u0142em mu si\u0119 i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce jest rozmiar\u00f3w gigantycznych. A przewodnik m\u00f3wi\u0142 dalej:<\/p>\n<p>&#8211; Jest to mur tysi\u0105czny od tego miejsca, gdzie jest prawdziwy ogie\u0144 piek\u0142a. Tysi\u0105c mur\u00f3w go otacza. Jeden mur od drugiego jest odleg\u0142y o tysi\u0105c miar d\u0142ugo\u015bci, a ka\u017cda miara wynosi tysi\u0105c mil. Ten jest odleg\u0142y od prawdziwego ognia o milion mil, a przeto jest zaledwie pocz\u0105tkiem w\u0142a\u015bciwego piek\u0142a.<\/p>\n<p>Po tych s\u0142owach, gdy si\u0119 cofn\u0105\u0142em jeszcze dalej od muru, chwyci\u0142 mnie za r\u0119k\u0119, otworzy\u0142 j\u0105 si\u0142\u0105 i uderzy\u0142 o kamienie tego ostatniego, tysi\u0105cznego muru. W tej chwili uczu\u0142em b\u00f3l tak przejmuj\u0105cy i okropny, \u017ce odskoczywszy i krzykn\u0105wszy przera\u017aliwie, obudzi\u0142em si\u0119.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Znajdowa\u0142em si\u0119 w postawie siedz\u0105cej, a poniewa\u017c r\u0119ka jeszcze mnie piek\u0142a, zacz\u0105\u0142em j\u0105 rozciera\u0107 drug\u0105, \u017ceby mnie przesta\u0142a bole\u0107. Za dnia zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce r\u0119ka faktycznie napuch\u0142a. A tak silne by\u0142o wyobra\u017cenie tego ognia, \u017ce sk\u00f3ra na d\u0142oni pop\u0119ka\u0142a i odpad\u0142a.<\/p>\n<p>Trzeba te\u017c wam wiedzie\u0107, \u017ce wszystkich tych rzeczy nie opowiedzia\u0142em w ca\u0142ej ich realno\u015bci tak, jak ja je widzia\u0142em i jak na mnie oddzia\u0142a\u0142y, aby was zbytnio nie przestrasza\u0107. Wiemy, \u017ce Pan B\u00f3g nie m\u00f3wi o piekle inaczej, jak przez okre\u015blenia, bo gdyby je przedstawi\u0142 tak, jak jest nie zrozumieliby\u015bmy z tego ani s\u0142owa. \u017baden \u015bmiertelnik nie mo\u017ce poj\u0105\u0107 tych spraw. Tylko B\u00f3g je zna i mo\u017ce je objawi\u0107, komu zechce.<\/p>\n<p>Przez kilka nocy nast\u0119pnych ci\u0105gle by\u0142em niepokojony i nie mog\u0142em ju\u017c wcale spa\u0107 z powodu przestrachu i wyczerpania nerw\u00f3w. Opowiedzia\u0142em wam tylko pokr\u00f3tce to, co widzia\u0142em w bardzo d\u0142ugich snach, przytaczaj\u0105c tylko ich zwi\u0119z\u0142e streszczenie W swoim czasie dodam wam jeszcze co\u015b i o wzgl\u0119dzie ludzkim i o sz\u00f3stym i si\u00f3dmym przykazaniu oraz o pysze. Nie powiem wam nic innego, pr\u00f3cz wyja\u015bnienia tych sn\u00f3w, poniewa\u017c zgadzaj\u0105 si\u0119 one wszystkie z Pismem \u015bw. i s\u0105 tylko obja\u015bnieniem do tego, co si\u0119 na ten temat w nim czyta. W ostatnich dniach opowiedzia\u0142em ju\u017c co\u015b i gdy tylko b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142, opowiem wam reszt\u0119, wyja\u015bniaj\u0105c j\u0105 odpowiednio.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><em><i>(MB IT IX, 166-181, MB PL IX, 151-166)<\/i><\/em><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Podr\u00f3\u017c do miasta ognia to jeden z najs\u0142ynniejszych \u201esn\u00f3w\u201d \u015bw. Jana Bosko, opowiedziany jego ch\u0142opcom&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":18,"featured_media":55426,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"iawp_total_views":3,"footnotes":""},"categories":[8],"tags":[2678,2649,2679,1982,2681,2682],"class_list":["post-55441","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-bez-kategorii","tag-carisma-salesiana","tag-dieu","tag-don-bosco","tag-marzenia","tag-salesiani","tag-santi"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/55441","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/users\/18"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=55441"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/55441\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":55442,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/55441\/revisions\/55442"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media\/55426"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=55441"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=55441"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=55441"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}