{"id":47346,"date":"2025-12-03T07:54:36","date_gmt":"2025-12-03T07:54:36","guid":{"rendered":"https:\/\/www.donbosco.press\/?p=47346"},"modified":"2025-12-04T22:00:20","modified_gmt":"2025-12-04T22:00:20","slug":"dlaczego-nie-mowisz-1868","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/sny-ksiedza-bosko\/dlaczego-nie-mowisz-1868\/","title":{"rendered":"Dlaczego nie m\u00f3wisz? (1868)"},"content":{"rendered":"<p><em><i>W poni\u017cszym przem\u00f3wieniu, wyg\u0142oszonym przez Don Bosco mi\u0119dzy 30 kwietnia a 1 maja 1868 roku, \u015bwi\u0119ty postanawia podzieli\u0107 si\u0119 ze swoimi m\u0142odymi snem r\u00f3wnie niepokoj\u0105cym, co odkrywczym. Poprzez pojawienie si\u0119 potwornej ropuchy i wizj\u0119 winoro\u015bli symbolizuj\u0105cej wsp\u00f3lnot\u0119 Oratorium, ukazuje duchow\u0105 walk\u0119 tocz\u0105c\u0105 si\u0119 w ka\u017cdym sumieniu, pi\u0119tnuje wady zagra\u017caj\u0105ce \u017cyciu chrze\u015bcija\u0144skiemu \u2013 przede wszystkim pych\u0119 i nieskromno\u015b\u0107 \u2013 oraz wskazuje \u015brodki zaradcze: pos\u0142usze\u0144stwo, modlitw\u0119, sakramenty, prac\u0119 i nauk\u0119. Celem nie jest przestraszenie, lecz wstrz\u0105\u015bni\u0119cie: Don Bosco m\u00f3wi jako troskliwy ojciec, pragn\u0105cy poprowadzi\u0107 swoich \u201esyn\u00f3w\u201d do nawr\u00f3cenia i rado\u015bci owocnego i trwa\u0142ego \u017cycia w wolno\u015bci dzieci Bo\u017cych.<br \/>\n<\/i><\/em><\/p>\n<p>Dnia 29 kwietnia Ksi\u0119dza Bosko oznajmi\u0142 ch\u0142opcom: Wczoraj wieczorem, w poniedzia\u0142ek, a tak\u017ce w niedziel\u0119 mia\u0142em wam powiedzie\u0107 par\u0119 rzeczy, gdybym wam tego nie powiedzia\u0142, zdaje mi si\u0119, \u017ce przed czasem musia\u0142bym si\u0119 po\u017cegna\u0107 z tym \u015bwiatem. Musz\u0119 wam wyjawi\u0107 par\u0119 spraw bardzo niemi\u0142ych. Pragn\u0119, aby si\u0119 na s\u0142\u00f3wko stawili i rzemie\u015blnicy.<br \/>\nW czwartek 30 kwietnia, po modlitwach wieczornych rzemie\u015blnicy ze swego portyku, gdzie zazwyczaj przemawia\u0142 do nich Ksi\u0105dz Rua, albo Ksi\u0105dz Francesia, przy\u0142\u0105czyli si\u0119 do swoich koleg\u00f3w z gimnazjum, a Ksi\u0105dz Bosko tak pocz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107:<\/p>\n<p>&#8211; Moi drodzy ch\u0142opcy! Wczoraj wieczorem zapowiedzia\u0142em wam, \u017ce mam przed wami poruszy\u0107 pewien temat bardzo przykry. Mia\u0142em sen i by\u0142em zdecydowany nawet nie wspomnie\u0107 wam o nim, poniewa\u017c mia\u0142em w\u0105tpliwo\u015bci, czy nie jest on snem zwyk\u0142ym, jak inne sny, kt\u00f3re pochodz\u0105 tylko z wyobra\u017ani, a nast\u0119pnie z tego wzgl\u0119du, \u017ce ilekro\u0107 jaki\u015b sen wam opowiedzia\u0142em, zawsze zachodzi\u0142y pewne uwagi i zastrze\u017cenia. Lecz drugi sen zobowi\u0105za\u0142 mnie do wyjawienia pierwszego, tym bardziej, \u017ce od kilku dni znowu zacz\u0119\u0142y mnie prze\u015bladowa\u0107 widzenia, zw\u0142aszcza przez trzy ostatnie noce. Wiecie, \u017ce by\u0142em w Lanzo na kr\u00f3tkim wypoczynku. Ot\u00f3\u017c ostatniej nocy, kt\u00f3r\u0105 spa\u0142em w tym zak\u0142adzie, kiedy uda\u0142em si\u0119 do \u0142\u00f3\u017cka i ju\u017c zasypia\u0142em, przedstawi\u0142o si\u0119 mojej wyobra\u017ani to wszystko, co wam teraz mam zamiar opowiedzie\u0107.<br \/>\nZdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce wszed\u0142 do mego pokoju olbrzymi potw\u00f3r, kt\u00f3ry posuwa\u0142 si\u0119 naprz\u00f3d i stan\u0105\u0142 w sam raz w nogach mego \u0142\u00f3\u017cka. Mia\u0142 obrzydliwy wygl\u0105d ropuchy, a wielki by\u0142 jak w\u00f3\u0142.<br \/>\nJa wpatrywa\u0142em si\u0119 w niego, taj\u0105c oddech w piersiach. Potw\u00f3r rozrasta\u0142 si\u0119 do monstrualnych rozmiar\u00f3w, ros\u0142y mu rogi, g\u0142owa, ca\u0142e cia\u0142o, a im wi\u0119kszym si\u0119 stawa\u0142, tym straszniej wygl\u0105da\u0142. By\u0142 koloru zielonego z czerwon\u0105 pr\u0119g\u0105 oko\u0142o pyska i gard\u0142a, kt\u00f3ra czyni\u0142a go jeszcze ohydniejszym i bardziej przera\u017caj\u0105cym. Jego \u015blepia zia\u0142y ogniem, a uszy mia\u0142 bardzo ma\u0142e i z ko\u015bci. Zauwa\u017cywszy to, pomy\u015bla\u0142em sobie: Ale\u017c ropucha nie ma uszu! Na nosie stercza\u0142y mu dwa rogi, a z boku wyrasta\u0142y dwa olbrzymie zielonkawe skrzyd\u0142a.<br \/>\n\u0141apy mia\u0142 jakby lwie, a za nim porusza\u0142 si\u0119 d\u0142ugi ogon, kt\u00f3ry rozwidla\u0142 si\u0119 w dwa ostre zako\u0144czenia.<br \/>\nMia\u0142em w\u00f3wczas wra\u017cenie, \u017ce si\u0119 go wcale nie boj\u0119, ale ten potw\u00f3r zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do mnie i otworzy\u0142 sw\u0105 paszcz\u0119 ogromn\u0105 i uzbrojon\u0105 olbrzymimi k\u0142ami. Dopiero wtedy przestraszy\u0142em si\u0119 bardzo. Pozna\u0142em w nim szatana z piek\u0142a, poniewa\u017c mia\u0142 wszystkie cechy szata\u0144skie. Prze\u017cegna\u0142em si\u0119, lecz to nic nie pomog\u0142o, szarpn\u0105\u0142em za dzwonek, ale o tej godzinie nikt nie przyszed\u0142, nikt mnie nawet nie s\u0142ysza\u0142, krzycza\u0142em na pr\u00f3\u017cno, potw\u00f3r ani na krok nie odst\u0119powa\u0142. Czego chcesz ode mnie, wstr\u0119tny szatanie?! Krzykn\u0105\u0142em. Lecz on jeszcze bardziej nachyli\u0142 si\u0119 nade mn\u0105, nastawiaj\u0105c i nadymaj\u0105c swoje uszy. Wreszcie po\u0142o\u017cy\u0142 przednie \u0142apy na kraw\u0119dzi \u0142\u00f3\u017cka, wlaz\u0142 na nie powoli, obejmuj\u0105c je tylnymi \u0142apami i zatrzyma\u0142 si\u0119 na chwil\u0119, patrz\u0105c mi pilnie w oczy. P\u00f3\u017aniej przybli\u017cy\u0142 sw\u0105 paszcz\u0119 okropn\u0105 tu\u017c do mojej twarzy, mnie za\u015b zdj\u0119\u0142o tak wielkie obrzydzenie, \u017ce porwa\u0142em si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cka i mia\u0142em ju\u017c wyskoczy\u0107 na ziemi\u0119, gdy potw\u00f3r na ca\u0142\u0105 szeroko\u015b\u0107 otworzy\u0142 sw\u00f3j pysk szkaradny. Chcia\u0142em si\u0119 broni\u0107, odepchn\u0105\u0107 go, by\u0142 jednak tak wstr\u0119tny, \u017ce nawet w tej ostateczno\u015bci nie \u015bmia\u0142em go dotkn\u0105\u0107. Zacz\u0105\u0142em krzycze\u0107, rzuca\u0142em r\u0119k\u0105 doko\u0142a, szukaj\u0105c wody \u015bwi\u0119conej i bi\u0142em w mur, nie znajduj\u0105c jej; a smok pochwyci\u0142 mi\u0119 za g\u0142ow\u0119 tak, \u017ce po\u0142owa mego cia\u0142a znalaz\u0142a si\u0119 nagle w jego strasznej gardzieli. Krzykn\u0105\u0142em wtedy: Na Boga \u017cywego! Dlaczego mi to czynisz? Smok na m\u00f3j g\u0142os drgn\u0105\u0142 i cofn\u0105\u0142 si\u0119 nieco, uwalniaj\u0105c mi g\u0142ow\u0119. Prze\u017cegna\u0142em si\u0119 wtedy po raz drugi, a dosi\u0119gn\u0105wszy palcami kropielniczki, prysn\u0105\u0142em wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105 na t\u0119 szkaradn\u0105 besti\u0119. W\u00f3wczas szatan zawy\u0142 przera\u017aliwie i znik\u0142, a w tej chwili us\u0142ysza\u0142em g\u0142os, kt\u00f3ry z wysoko\u015bci wypowiedzia\u0142 wyra\u017anie te s\u0142owa:<br \/>\n&#8211; Dlaczego nie m\u00f3wisz?<br \/>\nKsi\u0105dz dyrektor z Lanzo, Ksi\u0105dz Lemoyne, obudzi\u0142 si\u0119 tej nocy na moje krzyki, s\u0142ysza\u0142, \u017ce bi\u0142em r\u0119koma w mur i z rana zapyta\u0142:<br \/>\n&#8211; Ksi\u0105dz Bosko \u015bni\u0142 tej nocy?<br \/>\n&#8211; Dlaczego zadajesz mi to pytanie?<br \/>\n&#8211; Poniewa\u017c s\u0142ysza\u0142em, jak Ksi\u0105dz Bosko krzycza\u0142.<br \/>\nPrzekona\u0142em si\u0119 zatem, \u017ce jest wol\u0105 Bo\u017c\u0105, abym wam opowiedzia\u0142 to, co widzia\u0142em. Postanowi\u0142em niezw\u0142ocznie przedstawi\u0107 wam ca\u0142y sen, tym bardziej, \u017ce jestem do tego zobowi\u0105zany w sumieniu i \u017ce tylko w ten spos\u00f3b uwolni\u0119 si\u0119 od tych mar piekielnych. Dzi\u0119kujmy Bogu za Jego mi\u0142osierdzie nad nami, jednocze\u015bnie, w jakikolwiek spos\u00f3b zechce nam B\u00f3g objawi\u0107 sw\u0105 wol\u0119, starajmy si\u0119 wykona\u0107 upomnienia, jakich nam udziela, i skorzystajmy z tych pomocy, kt\u00f3re nam ofiaruje dla zbawienia dusz naszych. A ja mog\u0142em w tych widzeniach pozna\u0107 stan sumienia ka\u017cdego z was.<br \/>\nPragn\u0119 jednak, aby to, co m\u00f3wi\u0119, nie wysz\u0142o poza nasze ko\u0142o. Prosz\u0119 was, aby\u015bcie nie m\u00f3wili i nie pisali o tym poza obr\u0119bem zak\u0142adu, poniewa\u017c nie s\u0105 to rzeczy do wy\u015bmiewania, jak niejeden m\u00f3g\u0142by to zrobi\u0107 i aby st\u0105d nie wynik\u0142y jakie\u015b nieprzyjemno\u015bci dla Ksi\u0119dza Bosko. Wam m\u00f3wi\u0119 to w zaufaniu, jako moim synom kochanym, a wy s\u0142uchajcie mnie, jak swego ojca. Przyst\u0119pujemy do sn\u00f3w, kt\u00f3re chcia\u0142em przemilcze\u0107, a kt\u00f3re musz\u0119 wam opowiedzie\u0107.<br \/>\nJu\u017c od pierwszych dni wielkiego tygodnia (5 kwietnia) zacz\u0105\u0142em mie\u0107 sny, kt\u00f3re nast\u0119pnie zajmowa\u0142y mnie i trapi\u0142y przez par\u0119 nocy. Nocne przej\u015bcia tak mi\u0119 wyczerpa\u0142y, \u017ce nast\u0119pnego rana wi\u0119cej by\u0142em zm\u0119czony, ni\u017c gdybym pracowa\u0142 przez ca\u0142\u0105 noc, a do tego moje my\u015bli by\u0142y zmieszane i niespokojne. Pierwsz\u0105 noc \u015bni\u0142em o swojej \u015bmierci. Drug\u0105, \u017ce by\u0142em na s\u0105dzie Bo\u017cym, gdzie musia\u0142em zda\u0107 swoje rachunki przed Panem Bogiem lecz obudzi\u0142em si\u0119 i przekona\u0142em, \u017ce jestem jeszcze \u017cywy i mam czas, aby si\u0119 nieco lepiej przygotowa\u0107 do \u015bwi\u0119tej \u015bmierci. Na trzeci\u0105 noc \u015bni\u0142o mi si\u0119, \u017ce jestem w niebie, \u017ce jest mi tam bardzo dobrze i \u017ce ciesz\u0119 si\u0119 niezmiernie. Gdy obudzi\u0142em si\u0119 z rana, znik\u0142o to s\u0142odkie z\u0142udzenie, lecz czu\u0142em si\u0119 zdecydowany za wszelk\u0105 cen\u0105 zdoby\u0107 wiekuiste kr\u00f3lestwo szcz\u0119\u015bcia, kt\u00f3re widzia\u0142em we \u015bnie. Dotychczas \u015bni\u0142y mi si\u0119 rzeczy, kt\u00f3re nie maj\u0105 dla was \u017cadnej warto\u015bci i nic specjalnego nie oznaczaj\u0105. Idzie si\u0119 spa\u0107 z tymi lub innymi my\u015blami, a we \u015bnie odtwarzaj\u0105 si\u0119 one w wyobra\u017ani.<br \/>\nMia\u0142em wi\u0119c czwarty sen i ten w\u0142a\u015bnie musz\u0119 wam opowiedzie\u0107. W nocy z wielkiego czwartku na wielki pi\u0105tek (9 kwietnia), zaledwie troch\u0119 si\u0119 zdrzemn\u0105\u0142em, wyda\u0142o mi si\u0119, \u017ce jestem tu pod tymi portykami w otoczeniu naszych ksi\u0119\u017cy, kleryk\u00f3w, asystent\u00f3w i ch\u0142opc\u00f3w. Zdawa\u0142o mi si\u0119 nast\u0119pnie, \u017ce wszyscy znikn\u0119li\u015bcie, a ja dalej przechadza\u0142em si\u0119 po podw\u00f3rzu. Byli ze mn\u0105 ks. Rua, ks. Cagliero, ks. Francesia, ks. Savio i ch\u0142opiec Preti; w pewnej odleg\u0142o\u015bci przechadzali si\u0119 J\u00f3zef Buzzetti i ks. Stefan Rumi z seminarium w Genui, nasz wielki przyjaciel. Nagle obecne Oratorium zmieni\u0142o sw\u00f3j wygl\u0105d i przybra\u0142o posta\u0107 naszego domu z samych pocz\u0105tk\u00f3w, kiedy w Oratorium byli przewa\u017cnie ci, kt\u00f3rych wymieni\u0142em. Trzeba zaznaczy\u0107, \u017ce podw\u00f3rze graniczy\u0142o wtedy z szerokimi polami nieuprawnymi i pustymi, kt\u00f3re rozci\u0105ga\u0142y si\u0119 a\u017c do cytadeli, a pierwsi ch\u0142opcy Oratorium cz\u0119sto si\u0119 na nich bawili. Ja znajdowa\u0142em si\u0119 w pobli\u017cu tego miejsca, gdzie dzi\u015b pod oknami mego pokoju, znajduje si\u0119 stolarnia, a w\u00f3wczas by\u0142 ogr\u00f3d warzywny.<br \/>\nPodczas gdy siedz\u0105c, rozmawiali\u015bmy o sprawach domowych i sprawowaniu ch\u0142opc\u00f3w, oto tu przed tym s\u0142upem, kt\u00f3ry podtrzymuje pomp\u0119, a gdzie dawniej znajdowa\u0142y si\u0119 drzwi domu Pinardi, w oczach naszych wystrzeli\u0142 przepi\u0119kny szczep winny, ten sam, kt\u00f3ry w swoim czasie r\u00f3s\u0142 ju\u017c na tym miejscu. My\u015bmy si\u0119 zdumieli, \u017ce latoro\u015bl ukaza\u0142a si\u0119 po tylu latach i jeden pyta\u0142 si\u0119 drugiego, co to mo\u017ce by\u0107. Winna latoro\u015bl ros\u0142a w oczach i wybuja\u0142a ju\u017c mniej wi\u0119cej na wysoko\u015b\u0107 cz\u0142owieka. Naraz rozpuszcza swe ga\u0142\u0105zki w olbrzymiej ilo\u015bci tu i tam na wszystkie strony, a jednocze\u015bnie ukazuj\u0105 si\u0119 nowe p\u0119dy. W kr\u00f3tkim czasie nasz krzew tak si\u0119 rozprzestrzeni\u0142, \u017ce pokry\u0142 ca\u0142e podw\u00f3rze i jeszcze przedostawa\u0142 si\u0119 na zewn\u0105trz. W tym wszystkim to jeszcze by\u0142o szczeg\u00f3lnego, \u017ce ga\u0142\u0105zki nie wspina\u0142y si\u0119 do g\u00f3ry, lecz rozwiesza\u0142y si\u0119 r\u00f3wnolegle do ziemi, w kszta\u0142cie olbrzymiego sklepienia, utrzymuj\u0105c si\u0119 tak bez \u017cadnej widzialnej podpory. Pi\u0119kne i zielone by\u0142y jego li\u015bcie, kt\u00f3re ju\u017c si\u0119 rozwin\u0119\u0142y, a d\u0142ugie ga\u0142\u0105zki mia\u0142y w sobie t\u0119\u017cyzn\u0119 i \u017cywotno\u015b\u0107 zdumiewaj\u0105c\u0105. Nied\u0142ugo ukaza\u0142y si\u0119 pi\u0119kne grona, jagody ros\u0142y i winogrona nabra\u0142y w\u0142a\u015bciwego sobie, prze\u015blicznego koloru.<br \/>\nKsi\u0105dz Bosko i ci, co z nim byli, patrzyli ze zdumieniem i m\u00f3wili:<br \/>\n&#8211; W jaki spos\u00f3b ten szczep m\u00f3g\u0142 tak pr\u0119dko wybuja\u0107? Co to b\u0119dzie?<br \/>\nA Ksi\u0105dz Bosko: Spokojnie! Zaczekajmy, co nast\u0105pi.<br \/>\nWpatrywa\u0142em si\u0119 w ten obraz szeroko rozwartymi oczyma bez jednego drgni\u0119cia powieki, gdy oto w jednej chwili wszystkie jagody opad\u0142y na ziemi\u0119 i zmieni\u0142y si\u0119 w ch\u0142opc\u00f3w \u017cywych i weso\u0142ych, od kt\u00f3rych zaroi\u0142o si\u0119 podw\u00f3rze Oratorium i ca\u0142a przestrze\u0144, ocieniona baldachimem szczepu winnego: skakali, bawili si\u0119, krzyczeli, biegali pod tym szczeg\u00f3lnym sklepieniem tak, \u017ce z przyjemno\u015bci\u0105 mo\u017cna by\u0142o na nich patrze\u0107. Znajdowali si\u0119 tam wszyscy ch\u0142opcy, kt\u00f3rzy byli, s\u0105 i b\u0119d\u0105 w Oratorium i w innych zak\u0142adach, poniewa\u017c ogromna wi\u0119kszo\u015b\u0107 by\u0142a mi nieznana.<br \/>\nNagle pewien cz\u0142owiek, kt\u00f3rego od razu nie pozna\u0142em, a wiecie, \u017ce Ksi\u0105dz Bosko w swoich snach ma zawsze przewodnika, zjawi\u0142 si\u0119 w pobli\u017cu mnie i przygl\u0105da\u0142 si\u0119 r\u00f3wnie\u017c ch\u0142opcom, a wkr\u00f3tce potem jaka\u015b tajemnicza zas\u0142ona zapad\u0142a mi\u0119dzy nami, a tym prze\u015blicznym widokiem.<br \/>\nTa d\u0142uga zas\u0142ona, nie wy\u017csza od szczepu winnego, zdawa\u0142a si\u0119 by\u0107 przyczepion\u0105 do jego ga\u0142\u0105zek i sp\u0142ywa\u0142a na ziemi\u0119 w kszta\u0142cie kurtyny. Nic wi\u0119cej nie by\u0142o wida\u0107, pr\u00f3cz wierzcho\u0142k\u00f3w szczepu winnego, co wygl\u0105da\u0142o, jak szeroki kobierzec zieleni. Weso\u0142o\u015b\u0107 ch\u0142opc\u00f3w urwa\u0142a si\u0119 w jednej chwili i naoko\u0142o zaleg\u0142o smutne milczenie.<br \/>\n&#8211; Patrz! &#8211; rzek\u0142 mi przewodnik i wskaza\u0142 na winoro\u015bl.<br \/>\nZbli\u017cy\u0142em si\u0119 i spojrza\u0142em na ten pi\u0119kny krzew, kt\u00f3ry na pierwszy rzut oka ugina\u0142 si\u0119 pod owocami, lecz w rzeczywisto\u015bci mia\u0142 same tylko li\u015bcie, na kt\u00f3rych wypisane by\u0142y s\u0142owa Ewangelii: ,,Nic nie znalaz\u0142 na niej\u201d. Nie wiedzia\u0142em, co to mia\u0142o znaczy\u0107 i zwr\u00f3ci\u0142em si\u0119 do swego towarzysza:<br \/>\n&#8211; Kto\u015b ty jest?&#8230; I co znaczy ta winoro\u015bl?<br \/>\nPrzewodnik w odpowiedzi uchyli\u0142 zas\u0142on\u0119 i ukaza\u0142 mi za ni\u0105 wielk\u0105 liczb\u0119 ch\u0142opc\u00f3w, widzianych poprzednio, w znacznej cz\u0119\u015bci zupe\u0142nie mi nieznanych.<br \/>\n&#8211; To s\u0105 ci, rzek\u0142, kt\u00f3rzy z \u0142atwo\u015bci\u0105 mog\u0105c wiele w tym domu skorzysta\u0107, nie staraj\u0105 si\u0119 przypodoba\u0107 Panu Bogu, pozornie tylko zachowuj\u0105 si\u0119 dobrze, aby nie zdradzi\u0107 si\u0119 z prawdziwym swym obliczem wobec dobrych koleg\u00f3w. Ci przestrzegaj\u0105 dok\u0142adnie regu\u0142y zak\u0142adu lecz tylko z tym wyrachowaniem, \u017ceby unikn\u0105\u0107 nieprzyjemno\u015bci i nie straci\u0107 dobrej opinii u prze\u0142o\u017conych. Zewn\u0119trznie okazuj\u0105 dla nich najwi\u0119kszy szacunek lecz nie bior\u0105 sobie do serca ich przestr\u00f3g, zach\u0119ty i troskliwo\u015bci, jak\u0105 s\u0105, lub b\u0119d\u0105 otoczeni w tym domu. Ich idea\u0142em jest zaszczytne i pop\u0142atne stanowisko w \u015bwiecie. Nie staraj\u0105 si\u0119 pozna\u0107 swego powo\u0142ania, odrzucaj\u0105 wezwanie Bo\u017ce, je\u015bli je us\u0142ysz\u0105, a jednocze\u015bnie udaj\u0105 jak najlepsze zamiary, boj\u0105c si\u0119, by ich nie odkryto. S\u0105 to w og\u00f3le ci, kt\u00f3rzy wszystko czyni\u0105 z przymusu i nie odnosz\u0105 st\u0105d \u017cadnej korzy\u015bci na wieczno\u015b\u0107.<br \/>\nTak rzek\u0142 przewodnik. Ach, z jak\u0105 przykro\u015bci\u0105 zobaczy\u0142em w tej liczbie takich, kt\u00f3rych sam uwa\u017ca\u0142em za bardzo dobrych, oddanych i szczerych.<br \/>\nA przyjaciel doda\u0142:<br \/>\n&#8211; To jeszcze nie jest ca\u0142e z\u0142o! i opu\u015bci\u0142 zas\u0142on\u0119 tak, \u017ce ukaza\u0142a si\u0119 znowu szeroka powierzchnia krzewu winnego.<br \/>\n&#8211; Teraz patrz znowu! &#8211; powiedzia\u0142 mi.<br \/>\nSpojrza\u0142em na ga\u0142\u0105zki. W\u015br\u00f3d li\u015bci, widnia\u0142y ci\u0119\u017ckie, bogate grona, kt\u00f3re na pierwszy rzut oka obiecywa\u0142y obfite winobranie. Ju\u017c si\u0119 cieszy\u0142em, ale zbli\u017cywszy si\u0119 widz\u0119, \u017ce te grona s\u0105 uszkodzone i zepsute. Jedne pokryte by\u0142y ple\u015bni\u0105, drugie pe\u0142ne robactwa i owad\u00f3w, kt\u00f3re je po\u017cera\u0142y, oko\u0142o innych kr\u0119ci\u0142y si\u0119 ptaki i osy, niekt\u00f3re chowa\u0142y si\u0119 za li\u015bcie pokurczone i wyschni\u0119te. Lepiej si\u0119 przypatrzywszy doszed\u0142em do przekonania, \u017ce nic dobrego nie ma w tych gronach i \u017ce nic innego nie robi\u0105, tylko zatruwaj\u0105 powietrze niezno\u015bnym zaduchem, kt\u00f3ry si\u0119 z nich wydostaje.<br \/>\nM\u00f3j towarzysz ponownie podni\u00f3s\u0142 zas\u0142on\u0119.<br \/>\n&#8211; Patrz! &#8211; zawo\u0142a\u0142.<br \/>\nI znowu si\u0119 ukaza\u0142o wprawdzie ju\u017c nie to niezliczone mn\u00f3stwo naszych ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3re widzia\u0142em na pocz\u0105tku snu, w ka\u017cdym razie wielu i wielu z nich. Ich twarze, przedtem tak pi\u0119kne, zbrzyd\u0142y, nabra\u0142y ponurego wyrazu i pokry\u0142y si\u0119 wstr\u0119tnymi ranami. Chodzili pokrzywieni, zgarbieni i smutni. Nikt nie m\u00f3wi\u0142. W\u015br\u00f3d nich byli ci, co ju\u017c mieszkali w tym domu i innych zak\u0142adach; ci, co s\u0105 obecnie i wielu, kt\u00f3rych jeszcze nie zna\u0142em. Wszyscy byli przestraszeni i nie \u015bmieli oczu podnie\u015b\u0107 od ziemi.<br \/>\nJa, ksi\u0119\u017ca i ci, co byli przy mnie, stan\u0119li\u015bmy w niemym przera\u017ceniu. W ko\u0144cu spyta\u0142em swego przewodnika:<br \/>\n&#8211; Co si\u0119 dzieje? Dlaczego ci ch\u0142opcy, przedtem tak weseli i pi\u0119kni, teraz s\u0105 tak smutni i odra\u017caj\u0105cy?<br \/>\nPrzewodnik mi odpowiedzia\u0142:<br \/>\n&#8211; Oto skutki grzechu!<br \/>\nCh\u0142opcy tymczasem przechodzili oko\u0142o mnie, a przewodnik mi szepn\u0105\u0142:<br \/>\n&#8211; Przygl\u0105dnij im si\u0119 nieco lepiej!<br \/>\nWpatrywa\u0142em si\u0119 w nich uwa\u017cnie i spostrzeg\u0142em, \u017ce wszyscy maj\u0105 na czole i na r\u0119ku napisany sw\u00f3j grzech. W tej grupie widzia\u0142em nawet takich, \u017ce mnie to zdumieniem i przestrachem nape\u0142ni\u0142o. By\u0142em zawsze przekonany, \u017ce s\u0105 oni kwiatami cn\u00f3t, a tu tymczasem wychodzi\u0142o na jaw, jakie szpetne skazy mieli na duszy.<br \/>\nW miar\u0119, jak ch\u0142opcy przechodzili, ja czyta\u0142em na ich czo\u0142ach:<br \/>\nNieskromno\u015b\u0107, zgorszenie, z\u0142o\u015bliwo\u015b\u0107, pycha, lenistwo, ob\u017carstwo, zazdro\u015b\u0107, gniew, m\u015bciwo\u015b\u0107, blu\u017anierstwo, oboj\u0119tno\u015b\u0107 religijna, niepos\u0142usze\u0144stwo, \u015bwi\u0119tokradztwo, kradzie\u017c.<br \/>\nPrzewodnik zauwa\u017cy\u0142:<br \/>\n&#8211; Nie wszyscy s\u0105 obecnie takimi, jak tu wygl\u0105daj\u0105, lecz niezawodnie stan\u0105 si\u0119 nimi, je\u015bli nie zmieni\u0105 post\u0119powania. Wiele grzech\u00f3w nie s\u0105 same w sobie ci\u0119\u017ckimi, s\u0105 wszak\u017ce przyczyn\u0105 i pocz\u0105tkiem strasznych upadk\u00f3w i wiecznego zatracenia. Kto gardzi ma\u0142ymi rzeczami, poma\u0142u upadnie. Ob\u017carstwo poci\u0105ga za sob\u0105 nieczysto\u015b\u0107, pogarda prze\u0142o\u017conych przeradza si\u0119 w pogard\u0119 w og\u00f3le kap\u0142an\u00f3w i Ko\u015bcio\u0142a i tak dalej.<br \/>\nStrapiony tym widokiem, wyci\u0105gam notes i o\u0142\u00f3wek, aby zapisa\u0107 nazwiska ch\u0142opc\u00f3w poznanych oraz ich grzechy, a przynajmniej wad\u0119 g\u0142\u00f3wn\u0105 ka\u017cdego, gdy\u017c chcia\u0142em ich przestrzec i nak\u0142oni\u0107 do poprawy. Lecz przewodnik chwyci\u0142 mnie za r\u0119k\u0119:<br \/>\n&#8211; Co robisz?<br \/>\n&#8211; Zapisuj\u0119 to, co oni maj\u0105 wyryte na czo\u0142ach, abym m\u00f3g\u0142 ich upomnie\u0107, a oni si\u0119 poprawi\u0105.<br \/>\n&#8211; Nie wolno! &#8211; odrzek\u0142 stanowczo.<br \/>\n&#8211; A to, dlaczego?<br \/>\n&#8211; Nie brak im \u015brodk\u00f3w po temu, aby si\u0119 od tych chor\u00f3b zabezpieczy\u0107. Maj\u0105 regu\u0142y, niech je zachowuj\u0105. Maj\u0105 prze\u0142o\u017conych, niech ich s\u0142uchaj\u0105. Maj\u0105 spowied\u017a, niech jej nie zniewa\u017caj\u0105 zamilczaniem grzech\u00f3w. Maj\u0105 Komuni\u0119 \u015bw., niech jej nie przyjmuj\u0105 z dusz\u0105 splamion\u0105 grzechem ci\u0119\u017ckim. Niech strzeg\u0105 swego wzroku, unikaj\u0105 z\u0142ych towarzyszy, powstrzymuj\u0105 si\u0119 od z\u0142ych ksi\u0105\u017cek i gorsz\u0105cych rozm\u00f3w. S\u0105 w tym zak\u0142adzie, gdzie regu\u0142y ochroni\u0105 ich od zguby. Gdy dzwonek dzwoni, niech b\u0119d\u0105 gotowi do pos\u0142usze\u0144stwa. Niech nie szukaj\u0105 wybieg\u00f3w, aby oszukiwa\u0107 nauczycieli i traci\u0107 czas na lenistwie. Niech nie zrzucaj\u0105 z siebie jarzma prze\u0142o\u017conych, uwa\u017caj\u0105c ich za agent\u00f3w policyjnych, za fa\u0142szywych i stronniczych doradc\u00f3w, za wrog\u00f3w i g\u0142osz\u0105c zwyci\u0119stwo, gdy im si\u0119 uda zatai\u0107 jaki\u015b wybryk i uj\u015b\u0107 sprawiedliwej kary za pope\u0142niony wyst\u0119pek. Niech si\u0119 zachowuj\u0105 z uszanowaniem i niech si\u0119 modl\u0105 ch\u0119tnie w ko\u015bciele i w innym czasie przeznaczonym na modlitw\u0119 bez roztargnienia i pogaw\u0119dek. Niech si\u0119 ucz\u0105 w uczelni, pracuj\u0105 w pracowni i zachowuj\u0105 nale\u017cyte formy zewn\u0119trzne. Nauka, praca i modlitwa: oto, co uczyni dobrymi.<br \/>\nNie zwa\u017caj\u0105c na zakaz, jeszcze raz zacz\u0105\u0142em go prosi\u0107 gor\u0105co, aby mi pozwoli\u0142 zanotowa\u0107 te nazwiska. A on stanowczym ruchem wyrwa\u0142 mi notes z r\u0119ki i rzuci\u0142 go na ziemi\u0119 ze s\u0142owami:<br \/>\n&#8211; M\u00f3wi\u0119 ci, \u017ce nie powiniene\u015b zapisywa\u0107 tych nazwisk. Twoi ch\u0142opcy przez \u0142ask\u0119 Bo\u017c\u0105 i g\u0142os sumienia mog\u0105 si\u0119 dowiedzie\u0107, co maj\u0105 czyni\u0107, a czego unika\u0107.<br \/>\n&#8211; A wi\u0119c nie b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 nic powiedzie\u0107 moim drogim ch\u0142opcom? Powiedz mi przynajmniej, co mi b\u0119dzie wolno oznajmi\u0107, jakiego upomnienia udzieli\u0107?<br \/>\n&#8211; Na twoj\u0105 pociech\u0119 mo\u017cesz im m\u00f3wi\u0107 wszystko, co zapami\u0119tasz.<br \/>\nI znowu opu\u015bci\u0142 zas\u0142on\u0119, a oczom naszym ukaza\u0142a si\u0119 winoro\u015bl, kt\u00f3rej ga\u0142\u0105zki, jakby bez li\u015bci, ugina\u0142y si\u0119 pod prze\u015blicznym owocem, rumianym i dojrza\u0142ym. Zbli\u017cy\u0142em si\u0119, dok\u0142adnie obejrza\u0142em zwisaj\u0105ce grona i przekona\u0142em si\u0119, \u017ce z bliska wygl\u0105daj\u0105 r\u00f3wnie dobrze, jak z daleka. Przyjemnie by\u0142o patrze\u0107 na nie i sprawia\u0142y rozkosz samym swoim widokiem.<br \/>\nPowietrze doko\u0142a przesycone by\u0142o najs\u0142odszym zapachem.<br \/>\nPrzyjaciel podni\u00f3s\u0142 szybko zas\u0142on\u0119. Pod tym tak obszernym sklepieniem znajdowa\u0142o si\u0119 wielu naszych ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy s\u0105, byli i b\u0119d\u0105 z nami. Wygl\u0105dali prze\u015blicznie i promienieli rado\u015bci\u0105.<br \/>\n&#8211; Ci to s\u0105 i b\u0119d\u0105, powiedzia\u0142, w kt\u00f3rych duszy starania twoje odnosz\u0105 i odnosi\u0107 b\u0119d\u0105 dobre wyniki; ci, kt\u00f3rzy \u017cyj\u0105 cnotliwie i sprawi\u0105 ci wiele rado\u015bci.<br \/>\nUcieszy\u0142em si\u0119, ale jednocze\u015bnie smutek mnie przenikn\u0105\u0142, gdy\u017c ich nie by\u0142o tak wielu, jakbym si\u0119 spodziewa\u0142. Wtem rozleg\u0142 si\u0119 dzwonek na obiad i ch\u0142opcy odeszli z podw\u00f3rza, a klerycy udali si\u0119 na swoje stanowiska. Rozgl\u0105dn\u0105\u0142em si\u0119 doko\u0142a, lecz ju\u017c nikogo nie widzia\u0142em. Winoro\u015bl ze swymi ga\u0142\u0105zkami i gronami te\u017c znik\u0142a. Obejrza\u0142em si\u0119 za tym cz\u0142owiekiem i jego nie zobaczy\u0142em. W\u00f3wczas si\u0119 obudzi\u0142em i mog\u0142em nieco odpocz\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Dnia 1 maja, w poniedzia\u0142ek, Ksi\u0119dza Bosko opowiada\u0142 dalej:<br \/>\n&#8211; Jak wam wczoraj wieczorem m\u00f3wi\u0142em, obudzi\u0142em si\u0119 jakoby na d\u017awi\u0119k dzwonka, lecz wkr\u00f3tce usn\u0105\u0142em znowu i spa\u0142em jaki\u015b czas spokojnie, gdy po raz drugi dozna\u0142em wstrz\u0105su i w jednej chwili wyda\u0142o mi si\u0119, \u017ce siedz\u0119 w swoim pokoju i za\u0142atwiam korespondencj\u0119. Wyszed\u0142em na balkon, przez chwil\u0119 podziwia\u0142em olbrzymi\u0105 kopu\u0142\u0119 nowego ko\u015bcio\u0142a, a nast\u0119pnie zszed\u0142em pod portyki. Z wolna przychodzili od swoich zaj\u0119\u0107 nasi ksi\u0119\u017ca i klerycy, kt\u00f3rzy wie\u0144cem otoczyli mnie doko\u0142a. Mi\u0119dzy nimi znajdowali si\u0119 ks. Rua, ks. Cagliero, ks. Francesia i ks. Savio. Rozmawiali\u015bmy o r\u00f3\u017cnych rzeczach, gdy oto nagle zmieni\u0142a si\u0119 dekoracja sceny. Znik\u0142a \u015bwi\u0105tynia Maryi Wspomo\u017cycielki, rozwin\u0119\u0142y si\u0119 wszystkie obecne budynki Oratorium i znale\u017ali\u015bmy si\u0119 przed starym domem Pinardi. I oto znowu wystrzela z ziemi krzew winny w tym samym miejscu, co poprzednio, jak gdyby wyrasta\u0142 z tych samych korzeni, ro\u015bnie tej samej wysoko\u015bci, nast\u0119pnie wypuszcza niezmiern\u0105 moc ga\u0142\u0105zek, rozci\u0105gni\u0119tych horyzontalnie na szerokiej przestrzeni, ga\u0142\u0105zki pokrywaj\u0105 si\u0119 146 li\u015b\u0107mi, kwitn\u0105, a po chwili widz\u0119 ju\u017c dojrzewaj\u0105ce szybko winogrona. Lecz zast\u0119py ch\u0142opc\u00f3w ze snu poprzedniego ju\u017c si\u0119 nie zjawi\u0142y. Grona by\u0142y tak wielkich rozmiar\u00f3w, \u017ce przypomnia\u0142a si\u0119 Ziemia Obiecana. Trzeba by ca\u0142ej si\u0142y cz\u0142owieka, a\u017ceby jedno z nich ruszy\u0107. Jagody by\u0142y nadzwyczaj du\u017ce, kszta\u0142tu pod\u0142u\u017cnego, prze\u015blicznej barwy z\u0142ocistej, dojrza\u0142e najzupe\u0142niej.<br \/>\nJedna nape\u0142ni\u0142aby ca\u0142e usta. Wygl\u0105da\u0142y w og\u00f3le tak cudownie i poci\u0105gaj\u0105co, \u017ce \u015blinka sz\u0142a na ich widok, a ka\u017cda jakby m\u00f3wi\u0142a: Zjedz mnie!<br \/>\nR\u00f3wnie\u017c ks. Cagliero przygl\u0105da\u0142 si\u0119 z zachwytem temu zjawisku wraz z Ksi\u0119dzem Bosko i innymi ksi\u0119\u017cmi, a Ksi\u0105dz Bosko zawo\u0142a\u0142: Co za wspania\u0142e winogrona!<br \/>\nKs. Cagliero natomiast, nie bawi\u0105c si\u0119 w komplementy, podszed\u0142 do winoro\u015bli, urwa\u0142 kilka jag\u00f3d, w\u0142o\u017cy\u0142 jedn\u0105 do ust i rozgryz\u0142 z\u0119bami, lecz w tej chwili twarz mu si\u0119 wykrzywi\u0142a gorycz\u0105 i wstr\u0119tem oraz tak szybko wyplu\u0142 te jagody, jak gdyby wymiotowa\u0142. Winogrona mia\u0142y obrzydliwy smak zgni\u0142ego jaja. Do kata! Zawo\u0142a\u0142 ks. Cagliero, splun\u0105wszy kilka razy. Ale\u017c to trucizna, to okropno\u015b\u0107, kt\u00f3ra mo\u017ce zabi\u0107 poczciwego cz\u0142owieka!<br \/>\nWszyscy spogl\u0105dali na to w milczeniu, gdy oto z zakrystii dawnej kaplicy wychodzi jaki\u015b powa\u017cny cz\u0142owiek, zbli\u017ca si\u0119 do nas i staje przy Ksi\u0119dzu Bosko. Ksi\u0105dz Bosko go zapyta\u0142:<br \/>\n&#8211; Co to znaczy, \u017ce te pi\u0119kne winogrona s\u0105 tak niesmaczne?<br \/>\nOn nic na to nie odpowiedzia\u0142, lecz z wielk\u0105 powag\u0105 wzi\u0105\u0142 p\u0119k kij\u00f3w, wyci\u0105gn\u0105\u0142 jeden bardzo s\u0119katy i zwr\u00f3ciwszy si\u0119 do ks. Savio, ofiarowa\u0142 mu go ze s\u0142owami:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij w te ga\u0142\u0119zie!<br \/>\nKs. Savio odm\u00f3wi\u0142 i cofn\u0105\u0142 si\u0119 o jeden krok wstecz. W\u00f3wczas ten cz\u0142owiek zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do ks. Francesia, poda\u0142 mu kij i rzek\u0142:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij! oraz jak ks. Savio pokaza\u0142 mu miejsce, gdzie ma uderzy\u0107. Ks. Francesia wzruszy\u0142 ramionami i wyci\u0105gaj\u0105c szyj\u0119, pokr\u0119ci\u0142 lekko g\u0142ow\u0105, \u017ce nie. Nieznajomy podszed\u0142 do ks. Cagliero i chwyciwszy go za r\u0119k\u0119, pokaza\u0142 mu kij, powtarzaj\u0105c po raz trzeci:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij, niszcz i \u0142am! i pokaza\u0142 mu, gdzie ma rozpocz\u0105\u0107 sw\u0105 robot\u0119.<br \/>\nKs. Cagliero zmieszany odskoczy\u0142 od niego i klasn\u0105wszy r\u0119koma, zawo\u0142a\u0142: Tylko tego brakowa\u0142o!<br \/>\nPrzewodnik jeszcze raz poda\u0142 mu kij, m\u00f3wi\u0105c:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij!<br \/>\nA ks. Cagliero, krzycz\u0105c z przestrachem:<br \/>\n&#8211; Mnie nie! Mnie nie! Ja nie! Ja nie! schowa\u0142 si\u0119 za mnie.<br \/>\nCo widz\u0105c ten jegomo\u015b\u0107, nie straciwszy bynajmniej fantazji, w ten sam spos\u00f3b zaczepi\u0142 ksi\u0119dza Rua:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij! &#8211; a ks. Rua podobnie, jak ks. Cagliero, ukry\u0142 si\u0119 za mn\u0105.<br \/>\nWtedy ja si\u0119 zetkn\u0105\u0142em twarz\u0105 w twarz z tym szczeg\u00f3lnym cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry stan\u0105wszy przede mn\u0105, rzek\u0142 do mnie:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij ty w te ga\u0142\u0119zie Ja zrobi\u0142em wielki wysi\u0142ek, aby si\u0119 przekona\u0107 czy jestem we \u015bnie, czy na jawie i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce to wszystko jest rzeczywisto\u015bci\u0105.<br \/>\nOdrzek\u0142em wtedy:<br \/>\n&#8211; Kt\u00f3\u017c ty jeste\u015b, \u017ce przemawiasz do mnie w ten spos\u00f3b? Powiedz mi, po co w\u0142a\u015bciwie mam bi\u0107 w te ga\u0142\u0105zki winne, po co je \u0142ama\u0107? Czy to sen, czy z\u0142udzenie? Co to jest? W czyim imieniu to m\u00f3wisz? Czy mo\u017ce w imieniu Boga?<br \/>\n&#8211; Zbli\u017c si\u0119 do tego szczepu, odrzek\u0142 mi i czytaj na tych li\u015bciach. Zbli\u017cy\u0142em si\u0119, uwa\u017cnie przyjrza\u0142em si\u0119 li\u015bciom i wyczyta\u0142em na nich: Na c\u00f3\u017c ma miejsce zajmowa\u0107?<br \/>\n&#8211; Jest to zdanie z Ewangelii, obja\u015bni\u0142 m\u00f3j przewodnik.<br \/>\nZrozumia\u0142em a\u017c nadto dobrze znaczenie tych s\u0142\u00f3w, zauwa\u017cy\u0142em jednak: Zanim uderzysz, przypomnij sobie, \u017ce w Ewangelii stoi r\u00f3wnie\u017c, i\u017c Pan na pro\u015bb\u0119 ogrodnika pozwoli\u0142 bezu\u017cyteczn\u0105 ro\u015blin\u0119 ob\u0142o\u017cy\u0107 nawozem i piel\u0119gnowa\u0107, zastrzegaj\u0105c sobie jej wyrwanie dopiero po wyczerpaniu wszelkich pr\u00f3b, aby przynios\u0142a dobry owoc.<br \/>\n&#8211; Dobrze! Mo\u017cna si\u0119 zgodzi\u0107 na odwleczenie kary, lecz tymczasem patrz, a potem si\u0119 przekonasz. I wskaza\u0142 mi na winoro\u015bl. Ja patrzy\u0142em, ale nie rozumia\u0142em, o co mu chodzi.<br \/>\n&#8211; Chod\u017a bli\u017cej i zobacz. Czytaj, co jest napisane na jagodach?<br \/>\nKsi\u0105dz Bosko si\u0119 zbli\u017cy\u0142 i zobaczy\u0142, \u017ce wszystkie jagody maj\u0105 na sobie napisy, a mianowicie nazwisko jednego z ch\u0142opc\u00f3w i nazw\u0119 jego grzechu. Zacz\u0105\u0142em je czyta\u0107 i zadr\u017ca\u0142em: Pyszny, niewierny swoim przyrzeczeniom, m\u015bciwy, bez serca, \u015bwi\u0119tokradca, gardzi powag\u0105 prze\u0142o\u017conych, kamie\u0144 zgorszenia, wyznawca fa\u0142szywej nauki. Widzia\u0142em imiona tych, kt\u00f3rych Bogiem jest brzuch; tych, kt\u00f3rych wiedza nadyma, tych, co szukaj\u0105, co ich jest, a nie, co Jezusa Chrystusa; tych, kt\u00f3rzy podnosz\u0105 g\u0142os przeciwko prze\u0142o\u017conym i regu\u0142om. By\u0142y imiona tych nieszcz\u0119snych, kt\u00f3rzy byli lub obecnie przebywaj\u0105 w\u015br\u00f3d nas i wielka liczba imion nowych, to jest tych ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy b\u0119d\u0105 z nami w przysz\u0142o\u015bci.<br \/>\n&#8211; Oto owoce, kt\u00f3re przynosi ta winnica, rzek\u0142 z gro\u017an\u0105 powag\u0105 ten cz\u0142owiek owoce gorzkie, z\u0142e, zgubne dla wiecznego zbawienia.<br \/>\nBez namys\u0142u wyci\u0105gn\u0105\u0142em notes i chcia\u0142em zapisa\u0107 odno\u015bne nazwiska lecz przewodnik powstrzyma\u0142 mi r\u0119k\u0119, jak za pierwszym razem i rzek\u0142:<br \/>\n&#8211; Co robisz?<br \/>\n&#8211; Pozw\u00f3l mi zapisa\u0107 imiona tych, kt\u00f3rych znam, a\u017cebym m\u00f3g\u0142 ich prywatnie upomnie\u0107 i poprawi\u0107.<br \/>\nNa pr\u00f3\u017cno prosi\u0142em. Przewodnik mi nie pozwoli\u0142, a ja rzek\u0142em ze smutkiem: Lecz je\u015bli im powiem, jak si\u0119 sprawy maj\u0105, w jakim po\u017ca\u0142owania godnym stanie si\u0119 znajduj\u0105, opami\u0119taj\u0105 si\u0119 niezawodnie.<br \/>\nA on do mnie:<br \/>\n&#8211; Je\u015bli nie wierz\u0105 Ewangelii, nie uwierz\u0105 i tobie.<br \/>\nNalega\u0142em, poniewa\u017c chcia\u0142em to zanotowa\u0107 z my\u015bl\u0105 o przysz\u0142o\u015bci lecz ten cz\u0142owiek nic ju\u017c nie odpowiedzia\u0142 i przyst\u0105piwszy do ks. Rua z p\u0119kiem kij\u00f3w, zaproponowa\u0142 mu, \u017ceby wzi\u0105\u0142 sobie jeden i rzek\u0142:<br \/>\n&#8211; We\u017a i bij!<br \/>\nKs. Rua rozkrzy\u017cowa\u0142 r\u0119ce, spu\u015bci\u0142 g\u0142ow\u0119 i mrukn\u0105\u0142:<br \/>\n&#8211; Co za niezno\u015bny cz\u0142owiek! &#8211; nast\u0119pnie za\u015b spojrza\u0142 na Ksi\u0119dza Bosko.<br \/>\nKsi\u0105dz Bosko skin\u0105\u0142 na znak przyzwolenia, a ks. Rua chwyci\u0142 kij w r\u0119k\u0119, zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do winnicy i zacz\u0105\u0142 j\u0105 bi\u0107 w oznaczonym miejscu. Zaledwie kilka razy uderzy\u0142, gdy przewodnik da\u0142 mu znak, \u017ceby zaprzesta\u0142 i krzykn\u0105\u0142 do wszystkich: Uciekajcie!<br \/>\nWszyscy odeszli\u015bmy na pewn\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107. Obserwuj\u0105c winogrona zauwa\u017cyli\u015bmy, \u017ce rosn\u0105, olbrzymiej\u0105, staj\u0105 si\u0119 okropne i wstr\u0119tne. Wygl\u0105da\u0142y jak \u015blimaki bez skorup, by\u0142y koloru ci\u0105gle \u017c\u00f3\u0142tego i nie traci\u0142y kszta\u0142tu winogron. Przewodnik krzykn\u0105\u0142 jeszcze:<br \/>\n&#8211; Patrzcie! Oto Pan wykona sw\u0105 zemst\u0119!<br \/>\nI naraz niebo si\u0119 zaciemnia i chmura tak g\u0119sta, \u017ce nie by\u0142o w niej wida\u0107 ani na krok, zakrywa ca\u0142y krzak winny. Wszystko rozp\u0142ywa si\u0119 we mgle i ciemno\u015bci. W\u015br\u00f3d o\u015blepiaj\u0105cych b\u0142yskawic i straszliwego huku tak cz\u0119sto uderzaj\u0105 pioruny po ca\u0142ym podw\u00f3rzu, \u017ce skamienieli\u015bmy z trwogi. Szalony wicher \u0142amie ga\u0142\u0119zie i porywa li\u015bcie. Wreszcie sroga, g\u0119sta ulewa spada na nieszcz\u0119sny krzak. Chcia\u0142em ucieka\u0107 lecz przewodnik zatrzyma\u0142 mnie, m\u00f3wi\u0105c:<br \/>\n&#8211; Patrz, jaki grad!<br \/>\nSpojrza\u0142em i zobaczy\u0142em, \u017ce z trzaskiem pada\u0142 grad o ziarnach wielko\u015bci kurzego jaja, cz\u0119\u015bci\u0105 czarny, a cz\u0119\u015bci\u0105 czerwony. Ka\u017cde ziarno z jednej strony by\u0142o ostre, a z drugiej \u015bci\u0119te na p\u0142asko. Grad czarny spada\u0142 na teren pobliski mnie, a nieco dalej pada\u0142 czerwony.<br \/>\n&#8211; Co to jest?, m\u00f3wi\u0119. Jeszcze nigdy nie widzia\u0142em podobnego gradu.<br \/>\n&#8211; Chod\u017a bli\u017cej &#8211; powiedzia\u0142 mi nieznajomy przyjaciel a zobaczysz.<br \/>\nZbli\u017cy\u0142em si\u0119 nieco do czarnego gradu, lecz taki zaduch wion\u0105\u0142 z niego, \u017ce mnie wstecz odrzuci\u0142o. A on coraz bardziej nalega\u0142, abym si\u0119 zbli\u017cy\u0142. Ostatecznie wzi\u0105\u0142em do r\u0119ki jedno ziarno gradu czarnego, aby je zbada\u0107 lecz w tej\u017ce chwili musia\u0142em rzuci\u0107 je na ziemi\u0119, takim wstr\u0119tem przej\u0119\u0142a mnie ta wo\u0144 zatruta, i rzek\u0142em:<br \/>\n&#8211; Nic nie mog\u0119 zobaczy\u0107!<br \/>\nA on:<br \/>\n&#8211; Patrz dobrze, a zobaczysz!<br \/>\nDopiero z najwi\u0119kszym wysi\u0142kiem zdo\u0142a\u0142em zobaczy\u0107, \u017ce ka\u017cde ziarnko lodu nosi napis: <em><i>Nieskromno\u015b\u0107<\/i><\/em>. Podszed\u0142em nast\u0119pnie do gradu czerwonego, kt\u00f3ry by\u0142 zimny, zapala\u0142 jednak wszystko, na cokolwiek upad\u0142. Podnios\u0142em jedno ziarnko, kt\u00f3re cuchn\u0119\u0142o podobnie, lecz ju\u017c z wi\u0119ksz\u0105 \u0142atwo\u015bci\u0105 mog\u0142em na nim przeczyta\u0107: <em><i>Pycha<\/i><\/em>. Na ten widok, przestraszony i zawstydzony, zawo\u0142a\u0142em:<br \/>\n&#8211; Wi\u0119c to s\u0105 te dwa najwi\u0119ksze b\u0142\u0119dy, kt\u00f3re zagra\u017caj\u0105 naszemu zak\u0142adowi?<br \/>\n&#8211; To s\u0105 te dwa najwi\u0119ksze b\u0142\u0119dy, kt\u00f3re przywodz\u0105 do zguby wi\u0119ksz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 dusz nie tylko w twoim zak\u0142adzie, ale o ile\u017c wi\u0119cej i na ca\u0142ym \u015bwiecie. W swoim czasie zobaczysz, ilu ludzi dla tych w\u0142a\u015bnie grzech\u00f3w str\u0105conych zostanie do piek\u0142a.<br \/>\n&#8211; Co wi\u0119c mam powiedzie\u0107 moim synom, aby si\u0119 ich wystrzegali?<br \/>\n&#8211; Co im masz powiedzie\u0107, wiesz ju\u017c sam mniej wi\u0119cej.<br \/>\nI po tych s\u0142owach oddali\u0142 si\u0119 ode mnie. Jednocze\u015bnie grad przy blasku piorun\u00f3w i b\u0142yskawic uderza\u0142 z szalon\u0105 furi\u0105 na nieszcz\u0119sn\u0105 winoro\u015bl. Winogrona zosta\u0142y poobrywane, wbite w ziemi\u0119 i zmia\u017cd\u017cone, jak w kadzi pod nogami robotnik\u00f3w. M\u0119tny, cuchn\u0105cy sok rozlewa\u0142 si\u0119 po ziemi. Zaduch straszliwy nape\u0142ni\u0142 powietrze i tamowa\u0142 oddech w piersiach. Z ka\u017cdej jagody bi\u0142a odmienna wo\u0144 lecz jedna by\u0142a niezno\u015bniejsza od drugiej, zale\u017cnie od rodzaju i liczby grzech\u00f3w. Nie mog\u0105c d\u0142u\u017cej wytrzyma\u0107, podnios\u0142em chustk\u0119 do nosa i obr\u00f3ci\u0142em si\u0119 szybko, aby uciec do swego pokoju lecz nie zobaczy\u0142em ju\u017c swoich towarzyszy, ani ks. Francesia, ani ks. Rua, ani ks. Cagliero. Zostawili mnie samego i uciekli. Dooko\u0142a panowa\u0142a g\u0142ucha, okropna pustka. Tak si\u0119 w\u00f3wczas przestraszy\u0142em, \u017ce rzuci\u0142em si\u0119 do ucieczki&#8230; i obudzi\u0142em si\u0119.<br \/>\nJak widzicie, ten sen jest bardzo przykry lecz o tym, co nast\u0105pi\u0142o wieczorem i w nocy po ukazaniu si\u0119 smoka, powiemy p\u00f3\u017aniej, mianowicie pojutrze, w niedziel\u0119 3 maja, a to b\u0119dzie o wiele gorsze i przykrzejsze. Teraz nie mo\u017cecie jeszcze pozna\u0107 nast\u0119pstw tego wszystkiego, poniewa\u017c brak ju\u017c czasu, wi\u0119c, \u017ceby nie skraca\u0107 sobie spoczynku, id\u017acie ju\u017c spa\u0107, a ja wam o tym opowiem przy innej okazji.<br \/>\nNale\u017cy zauwa\u017cy\u0107, \u017ce z ci\u0119\u017ckich brak\u00f3w, odkrytych przez Ksi\u0119dza Bosko, nie wszystkie odnosi\u0142y si\u0119 do tych czas\u00f3w, obejmowa\u0142y, bowiem cz\u0119\u015bciowo i szereg lat nast\u0119pnych. Bo rzeczywi\u015bcie widzia\u0142 on nie tylko wszystkich, kt\u00f3rzy byli poprzednio lub wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie w Oratorium lecz i niesko\u0144czon\u0105 ilo\u015b\u0107 twarzy nieznanych ch\u0142opc\u00f3w, kt\u00f3rzy mieli nale\u017ce\u0107 do jego zak\u0142ad\u00f3w, rozsianych po ca\u0142ym \u015bwiecie. Podobie\u0144stwo o bezp\u0142odnej winnicy, zawarte w ksi\u0119dze Izajasza, obejmowa\u0142o kilka wiek\u00f3w historii.<br \/>\nJednocze\u015bnie nie wypada i stanowczo nie wolno zapomina\u0107 o tym, co przewodnik powiedzia\u0142 do B\u0142ogos\u0142awionego: \u201eNie wszyscy ci ch\u0142opcy obecnie s\u0105 takimi, jakimi ich widzisz lecz stan\u0105 si\u0119 nimi kiedy\u015b, je\u015bli nie zmieni\u0105 swego post\u0119powania\u201d. \u015acie\u017cka grzechu prowadzi do przepa\u015bci.<br \/>\nDodajmy r\u00f3wnie\u017c, \u017ce w powy\u017cszym widzeniu ukaza\u0142a si\u0119 Ksi\u0119dzu Bosko jaka\u015b osobisto\u015b\u0107, kt\u00f3rej on na razie nie pozna\u0142, a kt\u00f3ra mu s\u0142u\u017cy\u0142a za przewodnika i t\u0142umacza. W opowiadaniu tego lub innych sn\u00f3w Ksi\u0105dz Bosko zazwyczaj nazywa go nieznajomym, a\u017ceby ukry\u0107 najwa\u017cniejszy szczeg\u00f3\u0142 swego widzenia, a tak\u017ce to, co zbyt jasno wskazywa\u0142oby na udzia\u0142 si\u0142 nadprzyrodzonych w tych widzeniach.<\/p>\n<p>Kiedy\u015bmy go kilkakrotnie pytali, opieraj\u0105c si\u0119 na niezwyk\u0142ej poufa\u0142o\u015bci, jak\u0105 nas zaszczyca\u0142, na temat tego nieznajomego, chocia\u017c odpowiedzi jego nie by\u0142y wyra\u017ane, to jednak z innych poszlak i wskaz\u00f3wek musieli\u015bmy si\u0119 przekona\u0107, \u017ce przewodnik nie by\u0142 zawsze ten sam i prawdopodobnie raz by\u0142 anio\u0142em Bo\u017cym, inny raz jednym ze zmar\u0142ych wychowank\u00f3w, kiedy indziej by\u0142 nim \u015bw. Franciszek Salezy, \u015bw. J\u00f3zef lub inni \u015bwi\u0119ci. Niekiedy wyra\u017anie m\u00f3wi\u0142, \u017ce towarzyszem jego by\u0142 Alojzy Comollo, Dominik Savio lub te\u017c Alojzy Colle. Wielekro\u0107 stosownie do os\u00f3b zmienia\u0142a si\u0119 scena i inne przypad\u0142o\u015bci i zjawiska, kt\u00f3re stanowi\u0142y odpowiednie t\u0142o dla ka\u017cdej.<br \/>\n<em><i>(MB IT IX, 154-165; MB PL IX, 139-150)<br \/>\n<\/i><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W poni\u017cszym przem\u00f3wieniu, wyg\u0142oszonym przez Don Bosco mi\u0119dzy 30 kwietnia a 1 maja 1868 roku,&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":18,"featured_media":47339,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"iawp_total_views":28,"footnotes":""},"categories":[158],"tags":[2556,1718,2024,2196,2576,1982,2048,1826,1748,1970,1964],"class_list":["post-47346","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-sny-ksiedza-bosko","tag-bog","tag-charyzmat-salezjanski","tag-cnoty","tag-edukacja","tag-ksiadz-bosko","tag-marzenia","tag-mlodziez","tag-otrzymane-laski","tag-rady","tag-swieci","tag-zbawienie"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/47346","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/users\/18"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=47346"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/47346\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":47353,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/47346\/revisions\/47353"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media\/47339"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=47346"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=47346"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=47346"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}