{"id":30462,"date":"2024-10-19T12:58:57","date_gmt":"2024-10-19T12:58:57","guid":{"rendered":"https:\/\/exciting-knuth.178-32-140-152.plesk.page\/?p=30462"},"modified":"2024-10-19T12:59:59","modified_gmt":"2024-10-19T12:59:59","slug":"drugi-sen-misyjny-przez-ameryke-1883","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/sny-ksiedza-bosko\/drugi-sen-misyjny-przez-ameryke-1883\/","title":{"rendered":"Drugi sen misyjny: przez Ameryk\u0119 (1883)"},"content":{"rendered":"\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Sen ten mia\u0142 Ksi\u0105dz Bosko 30 sierpnia. Opowiedzia\u0142 go za\u015b dnia 4 wrze\u015bnia przed po\u0142udniem Kapitule Generalnej. Notowa\u0142 ksi\u0105dz Lemoyne i da\u0142 do poprawienia Ksi\u0119dzu Bosko, kt\u00f3ry go uzupe\u0142ni\u0142 &#8211; g\u0142\u00f3wnie z pocz\u0105tku, gdzie jest rozmowa mi\u0119dzy owymi go\u015b\u0107mi w salonie.<br><br>Przewodnikiem tego snu jest znany Alojzy Colle, syn wielkich Dobrodziej\u00f3w Ksi\u0119dza Bosko we Francji, zmar\u0142y bardzo \u015bwi\u0105tobliwie. Ksi\u0105dz Bosko cz\u0119sto go widywa\u0142 nie tylko w snach, ale tak\u017ce i w dzie\u0144, a w czasie swych podr\u00f3\u017cy nieraz z nim rozmawia\u0142.<br><br>Wiedzia\u0142em, \u017ce \u015bpi\u0119, a r\u00f3wnocze\u015bnie zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce biegn\u0119 i to tak szybko, \u017ce czu\u0142em si\u0119 przem\u0119czony i niezdolny do zwyk\u0142ych swych zaj\u0119\u0107. Wreszcie, dobieg\u0142szy do wspania\u0142ej sali, spostrzeg\u0142em tam wi\u0119ksze grono os\u00f3b prowadz\u0105cych mi\u0119dzy sob\u0105 o\u017cywion\u0105 dyskusj\u0119 na temat wielkiej liczby dzikich lud\u00f3w poga\u0144skich w Australii, w Indiach, Chinach, Afryce a szczeg\u00f3lnie w Ameryce utyskuj\u0105c, \u017ce te kraje dot\u0105d jeszcze pogr\u0105\u017cone s\u0105 w cieniu \u015bmierci.<br><br>&#8211; <em>Zdaje mi si\u0119 &#8211; <\/em>m\u00f3wi\u0142 jeden &#8211;<em> jakoby Europa, ta chrze\u015bcija\u0144ska Europa, co si\u0119 uwa\u017ca za mistrzyni\u0119 \u015bwiata, co trzyma niby prym w szerzeniu kultury, zupe\u0142nie sta\u0142a si\u0119 oboj\u0119tna na misje zagraniczne. Ma\u0142o jest bardzo tych, co by mieli odwag\u0119 podj\u0105\u0107 si\u0119 uci\u0105\u017cliwej podr\u00f3\u017cy morskiej i pop\u0142yn\u0105\u0107 w nieznane kraje dla ratowania dusz milion\u00f3w ludzi, kt\u00f3rzy przecie\u017c te\u017c s\u0105 odkupieni przez Syna Bo\u017cego Jezusa Chrystusa.<\/em><br><br>&#8211; <em>A ilu\u017c to nieszcz\u0119\u015bliwych <\/em>\u2013 zauwa\u017cy\u0142 inny <em>\u2013 \u017cyje cho\u0107by w samej Ameryce, nie znaj\u0105c Ewangelii ani Ko\u015bcio\u0142a. Jest przekonanie, \u017ce Kordyliery s\u0105 murem odgradzaj\u0105cym tamte kraje od reszty \u015bwiata, a tymczasem s\u0105 one dost\u0119pne, bo poprzerywane szerokimi kotlinami. Rosn\u0105 na nich olbrzymie lasy, gdzie stopa ludzka jeszcze nie stan\u0119\u0142am, s\u0105 tam ro\u015bliny i zwierz\u0119ta dot\u0105d nieznane, s\u0105 i bogate z\u0142o\u017ca mineralne, jak w\u0119giel, o\u0142\u00f3w, mied\u017a, \u017celazo, srebro i z\u0142oto, nawet i ropa, kt\u00f3re le\u017c\u0105 nietkni\u0119te odk\u0105d z\u0142o\u017cy\u0142a je tam wszechmocna r\u0119ka Stw\u00f3rcy na potrzeby ludzi. O Kordyliery, jak\u017ce jeste\u015bcie bogate!<\/em><br><br>Czu\u0142em w tej chwili potrzeb\u0119 zapytania o wiele rzeczy, jako te\u017c poznanie os\u00f3b, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych si\u0119 znalaz\u0142em, ale pomy\u015bla\u0142em sobie, \u017ce lepiej b\u0119dzie najpierw im si\u0119 uwa\u017cnie przypatrze\u0107.<br><br>Spojrza\u0142em, wi\u0119c po obecnych, cho\u0107 wszyscy byli mi nieznani, to jednak bardzo \u017cyczliwie zaprosili mnie do swego grona. O\u015bmielony tym, zapyta\u0142em:<br>&#8211; Gdzie my w\u0142a\u015bciwie jeste\u015bmy? W Turynie, Pary\u017cu, Londynie, czy w Madrycie? A panowie, kto jeste\u015bcie? Z kim mam zaszczyt rozmawia\u0107?<br><br>Odpowiedzieli mi wymijaj\u0105co, ci\u0105gle wracaj\u0105c do tematu misji. Wtedy podszed\u0142 do mnie m\u0142odzieniec, lat mniej wi\u0119cej 16 &#8211; tu, bardzo mi\u0142y, kochany dla swej nadziemskiej pi\u0119kno\u015bci i ja\u015bniej\u0105cy blaskami wi\u0119cej ni\u017c s\u0142onecznymi. Ubranie jego haftowane by\u0142o z przepychem niebia\u0144skim. Na g\u0142owie mia\u0142 beret w kszta\u0142cie korony, wysadzany mieni\u0105cymi si\u0119 per\u0142ami. Patrzy\u0142 na mnie \u017cyczliwie, a jego u\u015bmiech mia\u0142 w sobie co\u015b dziwnie poci\u0105gaj\u0105cego.<br>&#8211; O Ksi\u0105dz Bosko &#8211; odezwa\u0142 si\u0119 do mnie.<br>A wzi\u0105wszy pod r\u0119k\u0119, zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107 o naszym Zgromadzaniu Salezja\u0144skim. By\u0142em oczarowany jego g\u0142osem.<br>Dopiero po pewnym czasie przerwa\u0142em mu pytaj\u0105c:<br>&#8211; A z kim mam zaszczyt m\u00f3wi\u0107? Niech panicz b\u0119dzie \u0142askaw powiedzie\u0107 mi swoje nazwisko.<br>&#8211; Prosz\u0119 si\u0119 nie obawia\u0107. Ze mn\u0105 \u015bmia\u0142o mo\u017cna porozmawia\u0107, wszak jestem Ksi\u0119dzu bardzo \u017cyczliwy &#8211; odpar\u0142 m\u0142odzian.<br>&#8211; No, ale nazwisko panicza.<br>&#8211; Ch\u0119tnie bym powiedzia\u0142, ale to zbyteczne, bo przecie\u017c Ksi\u0105dz powinien mnie dobrze zna\u0107.<br><br>To m\u00f3wi\u0105c przyja\u017anie si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0142. Przypatrzy\u0142em mu si\u0119 lepiej. Ech, jak\u017ce by\u0142 pi\u0119kny. Rzeczywi\u015bcie rozpozna\u0142em w nim Alojzego, syna hrabiego Colle z Tulonu, naszego wielkiego dobrodzieja zw\u0142aszcza naszych misji w Ameryce. \/Alojzy Colla zmar\u0142 niedawno przed tym snem\/.<br>&#8211; Ach, to ty, Alojzy, zawo\u0142a\u0142em, a kt\u00f3\u017c s\u0105 ci wszyscy?<br>&#8211; To sympatycy tutejszych salezjan\u00f3w. Ja te\u017c, jako serdeczny przyjaciel Ksi\u0119dza i salezjan\u00f3w, chc\u0119 w Imi\u0119 Bo\u017ce da\u0107 Ksi\u0119dzu troch\u0119, roboty. Zobaczymy wtedy, o co chodzi.<br>&#8211; Jaka to b\u0119dzie praca?<br>&#8211; Prosz\u0119 si\u0119 przybli\u017cy\u0107 do tego sto\u0142u i poci\u0105gn\u0105\u0107 w d\u00f3\u0142 t\u0119 oto link\u0119.<br><br>Na \u015brodku sali by\u0142 st\u00f3\u0142, a na nim le\u017ca\u0142a linka zwini\u0119ta, poznaczona kreskami, jakby jaki\u015b metr. P\u00f3\u017aniej przekona\u0142em si\u0119, \u017ce ta sala by\u0142a w Ekwadorze, dok\u0142adnie na r\u00f3wniku, a owe kreski, na lince odpowiada\u0142y stopniom szeroko\u015bci geograficznej. Uj\u0105\u0142em wi\u0119c koniec tej linki i obejrza\u0142em j\u0105. Na ko\u0144cu mia\u0142a znak zero. U\u015bmiechn\u0105\u0142em si\u0119 na to, a wtedy Alojzy:<br>&#8211; Tutaj nie ma nic do \u015bmiechu. Prosz\u0119 bardzo uwa\u017cnie obejrze\u0107, co tam jest zaznaczone.<br>&#8211; A no &#8211; zero.<br>&#8211; Prosz\u0119 poci\u0105gn\u0105\u0107.<br><br>Poci\u0105gn\u0105\u0142em i pokaza\u0142 si\u0119 numer jeden.<br>&#8211; Jeszcze prosz\u0119 poci\u0105gn\u0105\u0107 i potem zwija\u0107 link\u0119.<br><br>Poci\u0105gn\u0105\u0142em i wysz\u0142y numery: 2, 3, 4, a\u017c do 20.<br>&#8211; Wystarczy? \u2013 zapyta\u0142em. Nie.<br>&#8211; Jeszcze prosz\u0119 ci\u0105gn\u0105\u0107 dalej, dalej. A\u017c si\u0119 poka\u017ce supe\u0142ek \u2013 odpowiedzia\u0142.<br><br>Ci\u0105gn\u0105\u0142em, wi\u0119c do 47 i tu by\u0142 w\u0119ze\u0142. Od tego miejsca linka ci\u0105gn\u0119\u0142a si\u0119 dalej, ale podzielona ju\u017c na liczne sznureczki, kt\u00f3re rozchodzi\u0142y si\u0119 w r\u00f3\u017cnych kierunkach, na wsch\u00f3d, zach\u00f3d i po\u0142udnie.<br>&#8211; Wystarczy? &#8211; spyta\u0142em znowu.<br>&#8211; A jaki jest numer? &#8211; pyta m\u0142odzieniaszek.<br>&#8211; Jest 47.<br>&#8211; No, a 47 wi\u0119cej 3, ile to jest? Pi\u0119\u0107dziesi\u0105t.<br>&#8211; A wi\u0119cej pi\u0119\u0107?<br>&#8211; Pi\u0119\u0107dziesi\u0105t pi\u0119\u0107.<br>&#8211; Prosz\u0119 zapami\u0119ta\u0107; pi\u0119\u0107dziesi\u0105t pi\u0119\u0107, ale prosz\u0119 jeszcze ci\u0105gn\u0105\u0107.<br>&#8211; Ju\u017c koniec, odpowiedzia\u0142em.<br>&#8211; To prosz\u0119 przej\u015b\u0107 na drug\u0105 stron\u0119 i ci\u0105gn\u0105\u0107 link\u0119 z drugiego ko\u0144ca.<br><br>Ci\u0105gn\u0105\u0142em wi\u0119c link\u0119 od drugiego ko\u0144ca do numeru 10.<br>&#8211; Jeszcze &#8211; zach\u0119ca\u0142 m\u0142odzieniaszek.<br>&#8211; Ju\u017c nic nie ma.<br>&#8211; Jak to, nic nie ma. Prosz\u0119 lepiej popatrze\u0107. No, co jest?<br>&#8211; Woda, odpowiedzia\u0142em.<br><br>W tej chwili zasz\u0142o co\u015b dla mnie nie wyt\u0142umaczalnego. By\u0142em w owej sali, ci\u0105gn\u0105\u0142em link\u0119, a r\u00f3wnocze\u015bnie przede mn\u0105 przesuwa\u0142 si\u0119 wspania\u0142y krajobraz, nad kt\u00f3rym unosi\u0142em si\u0119, jakby w g\u00f3rze. Rozszerza\u0142 si\u0119 on w miar\u0119, jak ci\u0105gn\u0105\u0142em za link\u0119. Od zera do liczby 55 by\u0142 l\u0105d, potem cie\u015bnina morska, a dalej w g\u0142\u0119bi morze poprzecinane setkami wysp, z kt\u00f3rych jedna wi\u0119ksza. Do tych wysp nawi\u0105zywa\u0142y owe sznureczki, jakie wychodzi\u0142y od wielkiego w\u0119z\u0142a i tak si\u0119 ko\u0144czy\u0142y. Jedne z wysp zamieszkiwa\u0142y liczne plemiona, inne by\u0142y skaliste i puste, jaszcze inne pokryte lodem i \u015bniegiem. Na zach\u00f3d wida\u0107 by\u0142o wyspy z dzikusami. Zdaje si\u0119, \u017ce w\u0119ze\u0142 pod numerem 47 oznacza\u0142 centrum dzia\u0142alno\u015bci salezjan\u00f3w, z kt\u00f3rego mieli si\u0119 rozej\u015b\u0107 do Ziemi Ognistej, na wyspy Falklandzkie i na inne wyspy s\u0105siednie. Z przeciwnej strony od zera do 10 znowu by\u0142 l\u0105d. Ten ko\u0144czy\u0142 si\u0119 w wodzie, kt\u00f3r\u0105 widzia\u0142em, jako ostatni\u0105 przy ci\u0105gni\u0119ciu linki. Zdaje si\u0119, \u017ce to mia\u0142o by\u0107 Morze Karaibskie, ale to przedstawia\u0142o mi si\u0119 tak jako\u015b, \u017ce nie umiem s\u0142owami tego wyrazi\u0107.<br><br>Kiedy wi\u0119c zawo\u0142a\u0142em, \u017ce jest woda, \u00f3w m\u0142odzieniec odezwa\u0142 si\u0119:<br>&#8211; No, to dodajmy 55 do 10 &#8211; b\u0119dzie razem.<br>&#8211; B\u0119dzie razem 65.<br>&#8211; Ot\u00f3\u017c to trzeba teraz razem zwi\u0105za\u0107.<br>&#8211; A potem?<br>&#8211; Zaraz.<br>&#8211; Z tej strony, co tu jest?<br>Powiedzia\u0142 wskazuj\u0105c jeden punkt krajobrazu. Na zachodzie widz\u0119 wysokie g\u00f3ry, a na wschodzie morze. \/Tu trzeba zauwa\u017cy\u0107, \u017ce to wszystko widzia\u0142em w tej chwili jakby w streszczeniu, w miniaturze. Cyfry na lince odpowiada\u0142y dok\u0142adnie stopniom szeroko\u015bci geograficznej. Tu u\u0142atwi\u0142o mi zapami\u0119tanie potem tego, co nast\u0119pnie ujrza\u0142em, podr\u00f3\u017cuj\u0105c po tych krajach w drugiej cz\u0119\u015bci snu\/. A m\u00f3j przyjaciel m\u00f3wi\u0142 dalej:<br>&#8211; Te g\u00f3ry s\u0105 granic\u0105 dzia\u0142alno\u015bci salezja\u0144skiej. Tam miliony ludzi was oczekuj\u0105, a z wami wiary.<br><br>Te g\u00f3ry &#8211; to by\u0142y Kordyliery Ameryki Po\u0142udniowej \/Andy\/, a morze &#8211; to ocean Atlantycki.<br>&#8211; Ale jak my temu podo\u0142amy? Jak b\u0119dziemy mogli tyle narod\u00f3w skupi\u0107 w owczarni Chrystusowej?<br>&#8211; Jak? zobacz.<br><br>W tej chwili nadszed\u0142 ksi\u0105dz Lago \/p\u00f3\u017aniejszy sekretarz ksi\u0119dza Rua\/ z koszykiem fig male\u0144kich i zielonych, a podaj\u0105c mi je powiedzia\u0142:<br>&#8211; Prosz\u0119, niech Ksi\u0105dz Bosko bierze.<br>&#8211; C\u00f3\u017c ty mi przynosisz?, zawo\u0142a\u0142em patrz\u0105c na zawarto\u015b\u0107 kosza.<br>&#8211; Kazano mi to przynie\u015b\u0107 Ksi\u0119dzu.<br>&#8211; Ale\u017c to figi nie do jedzenia. Przecie\u017c s\u0105 niedojrza\u0142e.<br>Wtedy Alojzy wzi\u0105wszy \u00f3w kosz bardzo szeroki, ale p\u0142ytki, wr\u0119czy\u0142 mi go m\u00f3wi\u0105c:<br>&#8211; Oto podarek ode mnie.<br>&#8211; Ale\u017c c\u00f3\u017c mam robi\u0107 z tymi figami?<br>&#8211; No tak. Figi s\u0105 niedojrza\u0142e, ale nale\u017c\u0105 do \u201ewielkiej Figi \u017cycia\u201d. Trzeba postara\u0107 si\u0119, by dojrza\u0142y.<br>&#8211; Ale jak? Gdyby by\u0142y troch\u0119 wi\u0119ksze, to by mo\u017cna roz\u0142o\u017cy\u0107 je na s\u0142omie, jak to si\u0119 praktykuje z innymi owocami, ale takie ma\u0142e, zielone &#8211; nic z tego nie wyjdzie.<br>&#8211; Owszem, wyjdzie, ale trzeba wiedzie\u0107, \u017ce te figi, aby dojrza\u0142y, musz\u0105 by\u0107 z powrotem przywi\u0105zane do drzewa, z kt\u00f3rego pochodz\u0105.<br>&#8211; To ju\u017c nie do uwierzenia. Jak\u017ce to mo\u017cna zrobi\u0107?<br>&#8211; Prosz\u0119 uwa\u017ca\u0107.<br><br>I wzi\u0105\u0142 jedn\u0105 fig\u0119 umoczywszy j\u0105 w naczy\u0144ku z krwi\u0105, nast\u0119pnie w naczy\u0144ku z wod\u0105, rzek\u0142: Krwi\u0105 i potem b\u0119d\u0105 mogli dzicy zosta\u0107 z powrotem wszczepieni do drzewa i tak stan\u0105 si\u0119 mi\u0142ymi w oczach Pana \u017bycia.<br><br>Pomy\u015bla\u0142em sobie, \u017ce na to trzeba b\u0119dzie czasu, g\u0142o\u015bno za\u015b rzek\u0142em:<br>&#8211; Ja ju\u017c nie wiem, co na to wszystko powiedzie\u0107.<br><br>Alojzy czytaj\u0105c w moich my\u015blach powiedzia\u0142:<br>&#8211; To da si\u0119 przeprowadzi\u0107 w ci\u0105gu dw\u00f3ch generacji ludzkich.<br>&#8211; A kt\u00f3ra te b\u0119dzie druga generacja?<br>&#8211; Obecnie \u017cyj\u0105cej nie liczy si\u0119, dopiero nast\u0119pna i ta po niej.<br><br>Kiedym us\u0142ysza\u0142, jak wielkie przeznaczenie czeka nasze Towarzystwo, poczu\u0142em si\u0119 zak\u0142opotany.<br>&#8211; A ile lat trzeba liczy\u0107 na ka\u017cd\u0105 generacj\u0119? Sze\u015b\u0107dziesi\u0105t sze\u015b\u0107 \/66\/.<br>&#8211; A potem?<br>&#8211; Je\u015bli Ksi\u0105dz chce wiedzie\u0107, co nast\u0105pi potem, to prosz\u0119 i\u015b\u0107 ze mn\u0105.<br><br>I tu nie wiem, w jaki spos\u00f3b znalaz\u0142em si\u0119 na stacji kolejowej, przepe\u0142nionej lud\u017ami. Siedzieli\u015bmy w poci\u0105gu.<br>&#8211; Dok\u0105d jedziemy, pytam.<br>M\u0142odzieniaszek odpowiedzia\u0142:<br>&#8211; Prosz\u0119 dobrze uwa\u017ca\u0107 i patrze\u0107. Jedziemy wzd\u0142u\u017c And\u00f3w, ale b\u0119dziemy jecha\u0107 i na wsch\u00f3d w stron\u0119 morza.<br>&#8211; \u0141aska to jest naszego Zbawiciela, A w Bostonie, gdzie nas oczekuj\u0105, kiedy b\u0119dziemy?<br>&#8211; Ka\u017cda rzecz w swoim czasie.<br><br>To m\u00f3wi\u0105c wyj\u0105\u0142 wielk\u0105 map\u0119, na kt\u00f3rej zaznaczona by\u0142a diecezja Cartagena \/to punkt wyj\u015bciowy\/. Gdy ogl\u0105da\u0142em map\u0119, poci\u0105g gwizdn\u0105\u0142 i ruszy\u0142 z miejsca.<br><br>W czasie podr\u00f3\u017cy m\u00f3j m\u0142ody przyjaciel m\u00f3wi\u0142 du\u017co, ale z powodu stukotu poci\u0105gu niewiele mog\u0142em z tego zrozumie\u0107. M\u00f3wi\u0142 o astronomii, o \u017cegludze, o meteorologii, mineralogii, o faunie, florze i topografii tych okolic. A m\u00f3wi\u0142 to z tak\u0105 znajomo\u015bci\u0105 rzeczy, z takim wdzi\u0119kiem i serdeczno\u015bci\u0105, \u017ce odczu\u0142em, jak by\u0142em przez niego kochany. Zaraz z pocz\u0105tku opowiadania uj\u0105\u0142 mnie za d\u0142o\u0144 i tak j\u0105 trzyma\u0142 a\u017c do ko\u0144ca snu. Ja czasem chcia\u0142em swoj\u0105 r\u0119k\u0119 po\u0142o\u017cy\u0107 na jego, ale ta jako\u015b rozp\u0142ywa\u0142a si\u0119 tak, \u017ce d\u0142oni\u0105 dotyka\u0142em swojej r\u0119ki, a nie jego. A on si\u0119 tylko na te moje bezustanne wysi\u0142ki tylko u\u015bmiecha\u0142.<br><br>Przez okna wagonu mo\u017cna by\u0142o podziwia\u0107 wspania\u0142e widoki. Lasy, g\u00f3ry, majestatyczne r\u00f3wniny, d\u0142ugie rzeki, o kt\u00f3rych nigdy bym nie my\u015bla\u0142, \u017ce mog\u0105 by\u0107 tak szerokie daleko od swego uj\u015bcia. Jechali\u015bmy stale wzd\u0142u\u017c wielkiej dziewiczej puszczy. M\u00f3j wzrok mia\u0142 jak\u0105\u015b nadzwyczajn\u0105 si\u0142\u0119. Nie by\u0142o przeszk\u00f3d, kt\u00f3re by zdolne by\u0142y przys\u0142oni\u0107 mi widok bezkresnych obszar\u00f3w. A tu, co chwila podnosi\u0142a si\u0119 jakby zas\u0142ona i nowe kraje wy\u0142ania\u0142y si\u0119 przede mn\u0105: Nowa Grenada, Wenezuela, Gujana, Boliwia, Brazylia w ca\u0142ej swej bezkresnej rozci\u0105g\u0142o\u015bci. Mog\u0142em si\u0119 te\u017c przekona\u0107 o s\u0142uszno\u015bci tego, co s\u0142ysza\u0142em w owej sali, bo mog\u0142em dojrze\u0107 z\u0142o\u017ca kruszcowe we wn\u0119trzu ziemi i podziwia\u0107 bogactwa, kt\u00f3re kiedy\u015b zostan\u0105 odkryte. Widzia\u0142em kopalnie cennych minera\u0142\u00f3w, niewyczerpane wprost pok\u0142ady w\u0119gla, zbiorniki ropy tak bogate jak nigdzie na ziemi.<br><br>Mi\u0119dzy stopniem 13 a 20 szeroko\u015bci geograficznej by\u0142a Kotlina obszerna, a u jej wylotu jezioro. Jaki\u015b g\u0142os mi m\u00f3wi\u0142:<br>&#8211; Kiedy odkryte zostan\u0105 skarby tu ukryte, ta okolica stanie si\u0119 krajem mlekiem i miodem p\u0142yn\u0105cym. Takie niewyczerpane bogactwa kryje w sobie ta ziemia.<br><br>Co mnie bardzo zastanowi\u0142o to to, \u017ce te g\u00f3ry ogl\u0105dane nie by\u0142y murem nieprzerwanym, poza kt\u00f3ry wej\u015b\u0107 nie mo\u017cna, ale obni\u017caj\u0105c si\u0119 tworzy\u0142y obszerne Kotliny. W tych za\u015b kotlinach, niezmiernie d\u0142ugich, mieszka\u0142y tysi\u0105ce tubylc\u00f3w, kt\u00f3rzy z Europejczykami jeszcze w og\u00f3le si\u0119 nie zetkn\u0119li.<br><br>Tymczasem poci\u0105g jecha\u0142 naprz\u00f3d mijaj\u0105c lasy, wij\u0105c si\u0119 mi\u0119dzy wzniesieniami po dolinach a\u017c wreszcie stan\u0105\u0142. Wielu pasa\u017cer\u00f3w wysiad\u0142o i odeszli na zach\u00f3d. Poci\u0105g ruszy\u0142 dalej. I znowu mijali\u015bmy lasy, tunele, olbrzymie mosty, zapuszczali\u015bmy si\u0119 w ciasne w\u0105wozy g\u00f3rskie, p\u0119dzili\u015bmy nad jeziorami i bagnami, nad rzekami, a\u017c wjechali\u015bmy na preri\u0119 i r\u00f3wnin\u0119 olbrzymi\u0105. Wnet znale\u017ali\u015bmy si\u0119 nad brzegami rzeki Urugwaju, wbrew mojemu przekonaniu bardzo d\u0142ugiej. Nast\u0119pnie natkn\u0119li\u015bmy si\u0119 na rzek\u0119 Parana, kt\u00f3ra zdawa\u0142a si\u0119, \u017ce wyleje swe wody do Urugwaju, ale ona tylko p\u0142ynie z nim czas jaki\u015b r\u00f3wnolegle i skr\u0119ca tworz\u0105c szeroki \u0142uk. Obie te rzeki s\u0105 bardzo szerokie. Poci\u0105g p\u0119dzi\u0142 teraz stale w d\u00f3\u0142, zakr\u0119caj\u0105c raz w jedn\u0105, raz w drug\u0105 stron\u0119, wreszcie po d\u0142ugiej je\u017adzie stan\u0105\u0142. I tu du\u017co pasa\u017cer\u00f3w wysiad\u0142o i posz\u0142o na zach\u00f3d. Poci\u0105g ruszy\u0142 dalej przez Pampas i Patagoni\u0119. Uprawne pola i domy, stoj\u0105ce tu i tam, \u015bwiadczy\u0142y, \u017ce cywilizacja ju\u017c si\u0119 przedostaje w te okolice. Wje\u017cd\u017caj\u0105c do Patagonii przejechali\u015bmy rzek\u0119 Colorado. I wreszcie znale\u017ali\u015bmy si\u0119 nad cie\u015bnin\u0105 Magellana. Wysiedli\u015bmy z poci\u0105gu. Przede mn\u0105 jak na d\u0142oni widnia\u0142o Punterenas. Na dziesi\u0105tki kilometr\u00f3w widzia\u0142em przed sob\u0105 sk\u0142ady w\u0119g\u0142a, sto\u0142\u00f3w, desek, drzewa, stosy r\u00f3\u017cnych metali w stanie surowym i obrobionych. D\u0142ugie poci\u0105gi towarowe sta\u0142y na torach.<br><br>M\u00f3j przyjaciel wskaza\u0142 mi na te rzeczy, a ja spyta\u0142em:<br>&#8211; Co to wszystko oznacza?<br>Odpowiedzia\u0142:<br>&#8211; To, co teraz jest w obrazie, to w przysz\u0142o\u015bci b\u0119dzie rzeczywisto\u015bci\u0105. Ci dzicy ch\u0119tni b\u0119d\u0105 dla cywilizacji; owszem, sami przyjd\u0105 prosi\u0107, by ich pouczy\u0107 o religii, przemy\u015ble i rolnictwie.<br>Widzia\u0142em ju\u017c dosy\u0107.<br>&#8211; Zaprowad\u017a mnie teraz do moich salezjan\u00f3w w Patagonii.<br><br>Wr\u00f3cili\u015bmy wi\u0119c na stacj\u0119, wsiedli\u015bmy do poci\u0105gu, kt\u00f3ry te\u017c zaraz ruszy\u0142. Po d\u0142u\u017cszej je\u017adzie zatrzyma\u0142 si\u0119 w jakiej\u015b znaczniejszej miejscowo\u015bci. Na stacji nie by\u0142o nikogo, ale zaledwie wyszli\u015bmy z wagonu, zaraz natkn\u0105\u0142em si\u0119 na salezjan\u00f3w. W owej miejscowo\u015bci by\u0142y domy zamieszka\u0142e, kilka ko\u015bcio\u0142\u00f3w, szko\u0142y, przytu\u0142ki dla dzieci i starc\u00f3w, byli rzemie\u015blnicy i rolnicy i szko\u0142a gospodarcza dla dziewcz\u0105t. Wszystko to by\u0142o pod kierownictwem salezjan\u00f3w. Szed\u0142em mi\u0119dzy nimi, ale oni mnie nie poznawali ani ja ich. Patrzyli na mnie zdziwieni, jak bym dla nich by\u0142 kim\u015b obcym.<br>Wi\u0119c si\u0119 odzywam:<br>&#8211; Czy nie znacie mnie? Nie znacie Ksi\u0119dza Bosko?<br>&#8211; Ksi\u0105dz Bosko? Owszem, znamy go z opowiadania. Widzieli\u015bmy tylko jego portrety. Osobi\u015bcie &#8211; oczywi\u015bcie, nie.<br>&#8211; No a ksi\u0105dz Fagnano, ksi\u0105dz Costamagna, ksi\u0105dz Lasagna, ksi\u0105dz Milanesio. Gdzie\u017c oni s\u0105?<br>&#8211; Tych te\u017c nie znali\u015bmy. Oni ju\u017c dawno umarli. To byli pierwsi tutaj salezjanie z Europy.<br><br>S\u0142ysz\u0105c to my\u015bl\u0119, sobie, czy to jest rzeczywisto\u015b\u0107, co prze\u017cywam, czy sen. Klasn\u0105\u0142em w d\u0142onie. Kla\u015bni\u0119cie us\u0142ysza\u0142em. Dotykaj\u0105c si\u0119 czu\u0142em swoj\u0105 osob\u0119 i dochodzi\u0142em do wniosku, \u017ce nie \u015bpi\u0119, ale wiem, \u017ce wszystko to odbywa si\u0119 w jednej chwili.<br><br>I widz\u0105c tak wielki rozw\u00f3j Ko\u015bcio\u0142a, naszego Zgromadzania i cywilizacji w tych stronach &#8211; dzi\u0119kowa\u0142em Opatrzno\u015bci, \u017ce mn\u0105 si\u0119 pos\u0142u\u017cy\u0142a jako instrumentem dla dokonania tylu rzeczy ku swej chwale i zbawieniu dusz.<br><br>Alojzy da\u0142 mi znak, by\u015bmy wracali. Po\u017cegna\u0142em wi\u0119c swoich i wracamy na stacj\u0119, gdzie ju\u017c poci\u0105g czeka\u0142. Maszyna gwizdn\u0119\u0142a i jazda na p\u00f3\u0142noc. Podpad\u0142o mi teraz, \u017ce Patagonia w pobli\u017cu cie\u015bniny Magellana, mi\u0119dzy Kordylierami a Atlantykiem, nie jest tak szeroka, jak to podaje dotychczasowa geografia. Poci\u0105g nasz przebiega\u0142 okolice Argentyny ju\u017c ucywilizowane. Nast\u0119pnie wjechali\u015bmy w bezkresn\u0105 puszcz\u0119.<br><br>Naraz maszyna zatrzyma\u0142a si\u0119 gwa\u0142townie, a naszym oczom ukaza\u0142 si\u0119 bardzo bolesny widok. Wielka gromada dzikich, o twarzach wstr\u0119tnych, sta\u0142a na polanie w\u015br\u00f3d puszczy. Ubrani byli w sk\u00f3ry zwierz\u0105t pozszywane niezgrabnie. Otaczali jakiego\u015b cz\u0142owieka zwi\u0105zanego, kt\u00f3ry siedzia\u0142 na kamieniu. By\u0142 bardzo t\u0142usty, bo dzikusy umy\u015blnie go utuczyli. By\u0142 to jaki\u015b biedny jeniec. Z jego wygl\u0105du wi\u0119cej ludzkiego, mo\u017cna by\u0142o wywnioskowa\u0107, \u017ce to obcokrajowiec. Dzikusy zadawa\u0142y mu wiele pyta\u0144, a on opowiada\u0142 im swoje podr\u00f3\u017cnicze przygody. Naraz jeden z dzikus\u00f3w podnosi si\u0119, chwyta jakie\u015b ostre \u017celazo, rzuca si\u0119 na tego biedaka i jednym uderzeniem str\u0105ca mu g\u0142ow\u0119. Podr\u00f3\u017cni ze zgroz\u0105 w milczeniu przypatrywali si\u0119 tej okrutnej scenie. Tak\u017ce Colle patrzy\u0142 w milczeniu. W chwili uderzenia ofiara jeszcze zd\u0105\u017cy\u0142a krzykn\u0105\u0107 przera\u017aliwie, gdy ludo\u017cercy zaraz rzucili si\u0119 na trupa, rozdarli na kawa\u0142ki, a przypiek\u0142szy na rozpalonym ognisku, zjedli na p\u00f3\u0142 surowe jego mi\u0119so. Na krzyk owego nieszcz\u0119\u015bliwego maszyna powoli ruszy\u0142a, przyspieszaj\u0105c z ka\u017cd\u0105 chwil\u0105 biegu.<br><br>Poci\u0105g p\u0119dzi\u0142 wzd\u0142u\u017c rzeki, raz na jednym jej brzegu, to na drugim. Po drodze, co jaki\u015b czas napotykali\u015bmy osady dzikus\u00f3w. Wtedy Colle mi m\u00f3wi\u0142:<br>&#8211; Oto \u017cniwo dla salezjan\u00f3w. Oto wasze \u017cniwo.<br><br>Nareszcie znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w okolicy pe\u0142nej dzikich zwierz\u0105t, w\u0119\u017c\u00f3w jadowitych o dziwnych i strasznych kszta\u0142tach, kt\u00f3re kr\u0119ci\u0142y si\u0119 i pe\u0142z\u0142y po g\u00f3rach, pag\u00f3rkach, nad brzegami rzek, na r\u00f3wninach. Widzie\u0107 by\u0142o mo\u017cna w\u015br\u00f3d nich psy ze skrzyd\u0142ami o brzuchu obrzydliwie wielkim, to zn\u00f3w ropuchy, co po\u017cera\u0142y mniejsze \u017caby, gdzie indziej by\u0142y jamy pe\u0142ne potwor\u00f3w. A to wszystko by\u0142o zmieszane, t\u0142oczy\u0142o si\u0119 i \u017car\u0142o mi\u0119dzy sob\u0105, kwicz\u0105c przera\u017aliwie. By\u0142y tam tygrysy, lwy, hieny, ale inne ni\u017c te w Azji, czy Afryce. Tak\u017ce tutaj m\u00f3j towarzysz rzuci\u0142 mi uwag\u0119:<br>&#8211; Salezjanie ich ob\u0142askawi\u0105.<br><br>Poci\u0105g tymczasem doje\u017cd\u017ca\u0142 do miejsca, sk\u0105d wyjecha\u0142 i ju\u017c byli\u015bmy blisko stacji. Colle wyj\u0105\u0142 wtedy prze\u015bliczn\u0105 map\u0119 i rzek\u0142:<br>&#8211; Chce Ksi\u0105dz wiedzie\u0107, przez jakie kraje przechodzi\u0142a nasza trasa?<br>&#8211; Ale\u017c naturalnie.<br><br>W\u00f3wczas rozwin\u0105\u0142 map\u0119 ca\u0142ej Ameryki Po\u0142udniowej, wykonan\u0105 z wielk\u0105 dok\u0142adno\u015bci\u0105. Na niej by\u0142o zaznaczone nie tylko, co jest, ale i to, co by\u0142o i jak b\u0119dzie w przysz\u0142o\u015bci. A by\u0142o to tak przejrzyste, \u017ce jednym spojrzeniem obj\u0105\u0142em. Ale tyle szczeg\u00f3\u0142\u00f3w naraz pomiesza\u0142o mi si\u0119 w g\u0142owie, i\u017c sobie ju\u017c z tego dok\u0142adnie nie zdaj\u0119 sprawy. Kiedy ogl\u0105da\u0142em map\u0119 czekaj\u0105c jakiego\u015b s\u0142owa wyja\u015bnienia od mego kochanego Alojzego, podniecony tym, co mia\u0142em przed oczyma &#8211; us\u0142ysza\u0142em, \u017ce w ko\u015bciele parafialnym dzwoniono na Anio\u0142 Pa\u0144ski. Sen trwa\u0142 ca\u0142\u0105 noc.<br><br>Ksi\u0105dz Bosko zako\u0144czy\u0142 opowiadanie nast\u0119puj\u0105co: \u201eS\u0142odycz\u0105 i \u0142agodno\u015bci\u0105 \u015bw. Franciszka Salezego, salezjanie poci\u0105gn\u0105 do Jezusa Chrystusa ludy Ameryki. B\u0119dzie rzecz\u0105 trudn\u0105 ucywilizowa\u0107 tubylc\u00f3w, ale ich dzieci b\u0119d\u0105 ch\u0119tnie s\u0142ucha\u0142y s\u0142\u00f3w misjonarzy, zamieszkaj, w koloniach, stopniowo cywilizacja zajmie miejsce barbarzy\u0144stwa i w ten spos\u00f3b wielu pogan wejdzie do owczarni Jezusa Chrystusa\u201d.<br><br>(<em>MB IT XVI, 385-394, MB PL XVI, 236-243)<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Sen ten mia\u0142 Ksi\u0105dz Bosko 30 sierpnia. Opowiedzia\u0142 go za\u015b dnia 4 wrze\u015bnia przed&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":18,"featured_media":30475,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"iawp_total_views":17,"footnotes":""},"categories":[158],"tags":[2556,1718,2576,1982,1994,1826,1958,1970,1964],"class_list":["post-30462","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-sny-ksiedza-bosko","tag-bog","tag-charyzmat-salezjanski","tag-ksiadz-bosko","tag-marzenia","tag-nadzieja","tag-otrzymane-laski","tag-salezjanie","tag-swieci","tag-zbawienie"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/30462","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/users\/18"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=30462"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/30462\/revisions"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media\/30475"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=30462"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=30462"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.donbosco.press\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=30462"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}